Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

Pasztet



Mistrzynią pasztetu jest moja Babcia - zawsze robiła pyszny pasztet - czy to od święta, czy to nie od święta :) W tym roku na Święta Wielkanocne postanowiłam spróbować czy i ja się nadam do tego wyrobu. Trochę się bałam, kiedy przypominałam sobie z dzieciństwa wielką żółtą miednicę, w której pochylona Babcia mieszała pasztet i wydawało mi się to niesamowicie trudnym zadaniem. Co się okazuje - trudne absolutnie nie jest, a jedynie nieco czasochłonne.

Krążą pogłoski, że w pasztecie musi się znaleźć wątróbka. Obalam te plotki - nie, nie musi. Wręcz przeciwnie - pasztet bez wątróbki jest dużo smaczniejszy!

Składniki:
  • 90 dkg pręgi wołowej
  • 90 dkg łopatki wieprzowej
  • 1 udko kurczaka
  • 25 dkg królika
  • 45 dkg boczku
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • Kawałek selera

  • Przyprawy do zagotowania:
    kilka liści laurowych,
    ziele angielskie,
    pieprz czarny

  • 2 duże cebule
  • 6 jajek
  • Sól
  • Pieprz
  • Słonina do wyłożenia blaszki

Pracę rozłożyłam sobie na dwa dni. Pierwszego dnia wieczorem zajęłam się gotowaniem mięsa i warzyw. Zaczęłam od pokrojenia mięs (oprócz kurczaka) w kostkę i podsmażenia go (udko także) na złoty kolor. Mięso - oprócz udka i królika - zalałam niewielką ilością wody - tak aby ledwo przykryć je wodą. Po godzinie delikatnego gotowania się dodałam kurczaka, królika oraz obrane warzywa - z wyjątkiem cebuli. Przyprawy zawinęłam w gazę i związałam białą nitką, żeby nie mieć później problemu z ich wyciągnięciem. Całość gotowałam w sumie niecałe 3 godziny - aż wszystko było mięciutkie.

Odstawiłam na balkon i poszłam spać, bo był już środek nocy ;)


Rano zabrałam się najpierw za mielenie mięsa. Okazało się, że z wywaru zrobiła mi się galaretka, więc musiałam odrobinkę podgrzać garnek :) Pokrojoną cebulę dość dobrze podsmażyłam i zmieliłam ją również z resztą warzyw i mięsem. Masę zmieliłam trzykrotnie (nawet tak mi się spodobało, że miałam ochotę zmielić czwarty raz, ale już czasu mi brakło!).

Do masy dodałam sól, duuuuuuużo świeżo zmielonego pieprzu, żółtka z 6 jajek i dobrze wymieszałam rękami. Z białek ubiłam pianę i tę już delikatnie wymieszałam z masą.

Masy wystarczyło mi na dwie blaszki - jedną dużą keksówkę 30x15 i drugą mniejszą - 12x26. Należy je posmarować tłuszczem, wyłożyć cienkimi plasterkami słoniny i posypać bułką tartą. Masę wyłożyć i dobrze ubić, aby nie było w niej powietrza. Zapiekać ok 1,5-2 godziny w 200 stopniach (do momentu kiedy się wierzch pięknie przyrumieni).

Babcia była dumna :) 




wtorek, 13 stycznia 2015

Orientalna wołowina z zielonym groszkiem



Pomysł na danie powstał dzięki koleżance Ani, która kupiła swojej Mamie książkę "365 sposobów na..." Ze względu na moje upodobania, najpierw mi ją pokazała i muszę przyznać, że kilka ciekawych rzeczy w niej było. M.in. przepis, który tam nazywał się "Kheema mutter" czyli właśnie mielona wołowina z zielonym groszkiem. Nie mogę jednak nazwać tak tego dania, dlatego że oczywiście musiałam przepis zmienić. Nie wszystkie składniki wspomniane w przepisie użyłam (chyba najbardziej zmieniającym potrawę byłyby śmietanka kokosowa i kolendra), ale przepis ten stanowił bazę do naszego niedzielnego obiadku.

Muszę przyznać, że wyjątkowo zasmakowała mi wołowina w tej formie i na pewno będę ją częściej robić :) Trochę obawiałam się ostrości ze względu na gości, ale następnym razem dołożę więcej pikanterii...

Składniki:



  • 400 g mielonej wołowiny
  • 1,5 szklanki mrożonego groszku zielonego
  • 2 cebule
  • 1 puszka pomidorów
  • 3 cm świeżego imbiru
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2-3 łyżeczki czerwonej pasty curry
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka cukru
  • Sól
  • Pieprz cayenne, ew. jakieś ostre papryczki
  • Oliwa do smażenia






Zaczęłam od podsmażenia pasty curry, razem z kminem rzymskim i ostrą papryką. Po chwili (2-3 min) dodałam starty imbir i przeciśnięty przez praskę czosnek. Po kolejnych 2-3 minutach dorzuciłam cebulę, pokrojoną w drobną kostkę. Smażyłam przez jakieś 7 min, od czasu do czasu mieszając. Po tym czasie dorzuciłam mięso i szybko podsmażyłam. Po ok. 3-4 minutach powinno już zbrązowieć. Wtedy dorzuciłam puszkę pomidorów, doprawiłam koncentratem (lubię intensywnie pomidorowe smaki), dodałam soli, łyżeczkę cukru. Ogień zmniejszyłam na niewielki, żeby potrawa tylko pyrkotała i gotowałam ją ok. godzinę, oczywiście mieszając od czasu do czasu. Po godzinie dołożyłam mrożony groszek. Całość gotowałam jeszcze ok. 20 min, groszek chwilę potrzebował, ale warto sprawdzić po 10 min (tyle teoretycznie powinien się gotować) czy nie jest już miękki.

Podałam z ryżem i sałatką ze śmietaną, jakby miało być ostre (ale nie było... tym razem!)

Polecam!






środa, 26 listopada 2014

Naleśniki z kapustą i mięsem

...czyli recycling rosołowy

Coś mnie w sobotę wzięło na rosół. A nie jest to częste - zazwyczaj gotuję go raz, może dwa razy do roku. Ale mnie wzięło to ugotowałam. Zazwyczaj daję bardzo dużo warzyw, a niewiele mięsa - troszkę kurczaka, troszkę wołowiny. Miałam w zamrażarce dwa podudzia, ale wołowiny nie było. W sklepie szponder się już skończył, więc kupiłam co zostało, czyli rostbef. Gotowane mięso praktycznie zawrze dorzucam do rosołu razem z marchewką i groszkiem konserwowym, ale tym razem wpadłam na pomysł, że zrobię naleśniki. Kupiłam więc i kapustę kiszoną. No i taka to historia.


Składniki:

  • 8 naleśników z tego przepisu (zaręczam, że proporcje idealne)

  • 2 podudzia
  • 25 dkg rostbefu
  • 1/2 marchewki
  • 1 cebula
  • 20 dkg kiszonej kapusty

Kiszoną kapustę pokroiłam i gotowałam w niewielkiej ilości wody, wraz z liściem laurowym, dwoma ziarnkami ziela angielskiego i solą, przez ok. godzinę.

Ugotowane mięso obrałam, cebulę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam. Dodałam marchewkę z rosołu, gotowaną kapustę i trochę pieprzu. Całość zmiksowałam blenderem, bo mi się nie chciało wyciągać maszynki do mielenia mięsa.


Nakładałam po łyżce farszu na każdego naleśnika i zawijałam je jak krokiety - najpierw po bokach, a później od dołu je rolowałam:



Oczywiście, można by i panierować takie naleśniki i zrobić z nich krokiety, ale jakoś uważałam to za zbędny dodatek kalorii. Tuż przed podaniem jednak podsmażyłam naleśniki, aby były lekko przypieczone i chrupiące.




czwartek, 28 sierpnia 2014

Burger wołowy z karmelizowaną cebulą i domowymi frytkami



Po ostatnim wpisie z bakłażanem znów odezwali się znajomi/rodzina, że "tylko warzywa", a "gdzie mięso" itp. itd :) Potrzebowałam tylko drobnej pomocy w postaci motywacji, a i mięsko może się znaleźć na blogu. Wystarczy tylko że ktoś do Gąski chce przyjść i je spałaszować. Niezawodni jak zwykle okazali się Martyś z Radem, którzy wpadli na burgery.

A skąd pomysł na burgery? Dłuższa historia, ale przecież mamy czas. Podczas ostatniej wizyty mojej Mamy w Krakowie jej przyjaciółka poczęstowała ją właśnie takimi małymi burgerami (bez buły, jak i u mnie). Później przy mojej wizycie w domu i Mamunia też takie zrobiła. A że Rado się dopraszał woła - to nic innego mi nie pozostało jak właśnie wykorzystać ten pomysł.

Kwesta nr 1: dobre i dobrze zmielone mięso. Ja kupiłam ligawę (za poleceniem Mami), chyba dobrze raz na czas zapłacić ciut więcej, a mieć dobre mięsko. Poprosiłam o trzykrotne zmielenie (niby że na tatara...) i właściwie nic więcej nie potrzeba. Mama wspominała o jajku i cebulce, ale Martyś powiedziała, że "prawdziwe burgery to czyste mięso". I choć miałam ochotę dołożyć ostrą papryczkę z balkonu to się powstrzymałam. Na 3 burgery, nie jakieś ogromne, ale na kolację myślę wystarczyły, miałam niecałe 45 dkg mięsa.

Składniki:

  • Wołowina trzykrotnie zmielona
  • Sól
  • Pieprz
  • Ziemniaki
  • Oliwa

Ziemniaki Martyś obrała, ja pokroiłam w paseczki - pierwszy raz robiłam domowe frytki w piekarniku. Polałam je oliwą, posoliłam i wymieszałam. Chyba dałam ciut za dużo oliwy, bo się nie bardzo chciały rumienić, ale wyszły naprawdę dobre. Wysypałam je na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia - 10 min w termoobiegu (chciałam, żeby w środku nie były surowe), i dodatkowe 20 na grzaniu góra-dół. Na ostatnie 10 min podniosłam blaszkę najwyżej, żeby się przypiekły, ale tak jak pisałam - wydaje mi się, że skąpałam je za bardzo w oliwie.

Z mięsem praktycznie nic nie robiłam - dodałam sporo pieprzu, sól tuż przed smażeniem - na dużym ogniu po 3,5-4 min z każdej strony i były w środku jeszcze różowiutkie i soczyste. Czas smażenia zależy od wielkości burgera i upodobań.

Przystroiłam je karmelizowaną na miodzie cebulą - pokrojoną w piórka jedną dość sporą cebulę podsmażyłam na łyżeczce miodu i łyżeczce oliwy. Po 10 min duży ogień zmieniłam na mały i mieszając (ew. dolewając oliwy) doprowadziłam do brązowego koloru i całkowitej miękkości. Posoliłam już na koniec.
Do tego była jeszcze sałatka z pomidorów, papryki i tegorocznych ogórków kiszonych od Mamy :)

Zdjęć dużo nie ma, bo trzeba było jeść, a nie bawić się aparatem. Proste, a pyszne :)


niedziela, 11 maja 2014

Steki z polędwicy ze szparagami



W dzisiejszym wpisie podam kilka wskazówek jak ugotować szparagi oraz usmażyć fajny stek z polędwicy wołowej.

Jadąc ostatnio do domu kupiłam kawałek polędwicy wołowej. Lubię sobie czasem zjeść z Rodzicami steka. A Tata kupił szparagi, więc zrobiliśmy sobie pyszny i szybki obiadek.

Polędwica, którą kupiłam, była zapakowana, więc nie widziałam, że jest złożona z dwóch mniejszych kawałków. Nie było więc mowy o usmażeniu dużego steka, za to małe, urocze steczki - jak najbardziej.

Jak usmażyć dobrego steka?

Kiedyś wydawało mi się, że tylko dobrze wysmażony stek to jest to. Może bałam się nie do końca zrobionego mięsa? Nie wiem. Trochę się to zmieniło - może nie skrajnie, bo krwistego chyba bym jeszcze nie zjadła, ale półkrwisty jest idealny. Ważne, żeby mięsa nie przesmażyć. Ja miałam niewielkie kawałki - jak widać na zdjęciu polędwica była wąska, więc pokroiłam ją w poprzek włókien na plastry takie 2,5 - 3 cm. Przed smażeniem posypałam tylko gruboziarnistą solą (pieprz już na talerzu) i smażyłam po 1,5 min z każdej strony (przy większych stekach, ok. 150g powinno się im dać ok. 4-5 min z jednej strony), nie ruszając mięsa. Steki ruszyłam dopiero po tym właśnie czasie - tylko po to, żeby je obrócić. Kiedy już się usmażyły, dałam im odpocząć - włożyłam na ok. 5 min do piekarnika nagranego do 100 stopni. Po takiej obróbce macie pyszne soczyste mięso!

Jak przygotować dobre szparagi?

To wręcz banalne! W przypadku białej odmiany tego warzywa, należy obrać cienką skórkę i odciąć zgrubiałe końce. Szparagi gotuje się 15 min w osolonej wodzie z dodatkiem cukru (zielone potrzebują połowę czasu mniej i nie wymagają obierania). Dobrze by było, aby główki szparagów wystawały ponad wodą - wystarczy im para. Nie mam specjalnego garczka do szparagów, ułożyłam je więc na ukos w mniejszym i wyszły świetnie. Przygotowałam do nich masło czosnkowe - roztopiłam masło, do którego wrzuciłam plasterki czosnku. Poddusiłam 45 sek na ogniu, po czym wyłączyłam i zostawiłam. Masło idealnie przeszło aromatem czosnku - polecam.

niedziela, 23 lutego 2014

Gulasz a la meksyk



Jakoś chodził za mną ostatnio gulasz wołowy, a jednocześnie żarełko jakieś ostre meksykańskie. I nawet byłam w meksykańskiej knajpce, ale nie zaspokoiła moich potrzeb. Jedzenie bardziej tex-mex - poprawne, ale nie powalające. Dość łagodne jeśli chodzi o smak i ostrość. Lekko bez wyrazu. No to musiałam sobie sama poradzić :)

Składniki:


  • 25 dkg mięsa wołowego 
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 marchewki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki kukurydzy
  • 1/2 puszki pomidorów lub 2-3 łyżeczki koncentratu
  • Przyprawa do chilli con carne
  • Pieprz cayenne/jalapeño
  • Sól
  • Oliwa
  • Woda

Mięso pokrojone w grubszą kostkę marynuję w oliwie i przyprawie do chilli (kmin rzymski, papryka słodka i ostra, czosnek etc.). Zostawiam na pół godziny.

W międzyczasie kroję marchewkę, cebulę i paprykę byle jak, bo i tak warzywa mi się rozpadną (i o to chodzi!).


Mięso podsmażam na dużym ogniu tak, żeby fajnie się zrumieniło i przekładam do garnka. Na tej samej patelni podsmażam cebulę, chwilę później dodaję marchewkę i paprykę. Po kilku minutach smażenia dodaję do mięsa. Całość zalewam wodą, aby przykryła mięso i warzywa. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, sól, odrobinę pieprzu cayenne i suszonej papryczki jalapeño i zostawiam na niewielkim ogniu przykryte, od czasu do czasu mieszając i sprawdzając czy woda nie wyparowała.


Po około 2 godzinach, kiedy już warzywa mi się rozpadną, tworząc sos o doskonałej konsystencji, a mięso będzie już miękkie, dodaję kukurydzę (akurat miałam otwartą puszkę, można też dodać trochę czerwonej fasoli) i zostawiam na 10 min. Dodaję przesmażone pomidory z puszki (lub koncentrat) i gotuję jeszcze 5 min.

Muszę przyznać, że ten sos jest tak pyszny, że kiedy wyłączyłam go o 23 nie mogłam się doczekać następnego dnia i obiadu :)


niedziela, 30 września 2012

Chilli con carne



Wyjeżdżam na tydzień. Filip siedzi i się uczy do egzaminów na aplikacji. Żaby się chłopak nie martwił co włożyć do garnka coś nie coś przygotowałam. A żeby dobrze się uczyło to trzeba i zjeść coś pożywnego, a więc podczas spaceru po sklepie przyszło mi do głowy chilli con carne.

Kiedyś robiłam zupę meksykańską. Właściwie chilli con carne robię dość podobnie.

Składniki:

  • 30 dkg mięsa mielonego
  • 3 cebule
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 2 czerwone papryki
  • 1 żółta papryka
  • 1 ostra papryka
  • 1 puszka pomidorów
  • 1/2 szklanki wody
  • Przyprawy: sól, słodka papryka, pieprz cayenne, suszone warzywka

Cebulę kroję w piórka i podsmażam na oleju z odrobiną soli. Kiedy się już zeszkli, dodaję mięso mielone - najlepiej wołowe. Paprykę kroję w dość duże kawałki, za wyjątkiem ostrej papryczki, którą kroję drobno. Dorzucam do garnka i chwilę podsmażam całość. Dodaję fasolę odsączoną z puszki, 1/2 szklanki wody i przyprawy - sól i chilli do smaku, 2 łyżeczki słodkiej papryki, 1 łyżkę suszonych warzywek. Zmniejszam ogień i przykrywam garnek. Od czasu do czasu mieszam.

 
Po ok. 25 minutach dodaję pomidory. Gotuję jeszcze kilka minut i ... gotowe :)

czwartek, 6 września 2012

Zupa gulaszowa



Po długiej, długiej przerwie czas na wpis.
Wakacje dają się we znaki, ciągle gdzieś się jeździ - czy to na wypoczynek, czy zawodowo :) Czasu na gotowanie tak jakby mniej, ale już niebawem słońce się skończy, szaro-bure dni będą przyciągać do ciepłej kuchni.
Właśnie przez pogodę, która się nieco załamała postanowiłam zrobić zupę gulaszową. Ogólnie bardzo lubię dania jednogarnkowe, zastępujące dwa dania. A do tego zupa gulaszowa kojarzy mi się z domem.




 Składniki:
  • Ok. 45 dkg wołowiny (u mnie pieczeń)
  • 1 duża cebula
  • 1 czerwona papryka
  • 2 ostre papryki
  • 1 duża marchewka
  • 5-6 ziemniaków
  • 5 ogórków kiszonych
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 litry wody
  • 2 łyżki śmietany
  • Przyprawy: suszone warzywka, sól, słodka i ostra papryka
  • Marynata: oliwa i ocet balsamiczny



Wybrałam pieczeń wołową, dlatego że nie znoszę tłustego mięsa. Nie znoszę go na tyle, że zawsze wszystkie tłuszczyki i żyłki wycinam. Po prostu nie przejdzie u mnie i już. Jeśli ktoś lubi tłustsze mięsko to spokojnie może zamienić pieczeń na jakąś inną część krówki.



Mięso pokroiłam w bardzo drobną (ok. 1cmx1cm) kostkę. Zamarynowałam w 2 łyżkach oliwy i 2 łyżkach kremu balsamicznego. Oczywiście, ocet balsamiczny będzie tu równie świetny, ale ja akurat nie mam takowego w domu, mam za to jego gęstszą wersję. Wołowinę wymieszałam dokładnie z marynatą, przykryłam folią i odstawiłam na ok. 1,5 godziny do lodówki.


Podsmażam mięso tak, by ścięło się z każdej stronie, po czym przekładam je z patelni do garnka, w którym będzie się gotować zupa. Zalewam 2 litrami wody.
Na tej samej patelni podsmażam najpierw kawałki cebuli, a później drobno pokrojoną paprykę (z balkonu), które również dorzucam do garnka. Dodaję porządną łyżkę suszonych warzywek oraz sól do smaku.
Zostawiam na niewielkim ogniu, aby zupa lekko się gotowała.



Po ok. 2 godzinach (oczywiście, wszystko zależy od mięsa - rodzaju, wielkości kawałków itd.), kiedy mięso będzie już miękkie dodaję do zupy pokrojone w kostkę ziemniaki oraz półplasterki marchewki.




Ogórki kroję w kostkę i wrzucam na czystą patelnię. Mieszam do momentu aż ogórki odparują.

Kiedy ziemniaki i marchewka będą już miękkie dodaję ogórki i pomidory. Gotuję jeszcze 5 minut, dodaję paprykę słodką i ostrą. Po tych 5 minutach wyłączam zupę i dodaję śmietanę.


czwartek, 23 lutego 2012

Pasta do chleba z wołowiny


Miałam trochę gotowanej wołowiny z rosołu. A taką bardzo, bardzo lubię na kanapkach :)
Mama poradziła mi zrobienie pasty.

Składniki:

  • Kawałek gotowanej wołowiny z rosołu
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka ostrej musztardy
  • Odrobina wody

Zaczęłam od podzielenia mięsa na mniejsze kawałki. Dodałam do niego majonez i musztardę i próbowałam zmielić blenderem na gładką masę. Wołowina jest dość twarda, więc miałam z tym niemały problem. Dolałam więc trochę wody, co zmniejszyło opór mięsa, ale nie do końca. Trzeba było jednak posłuchać Mamy i przepuścić mięso przez maszynkę do mielenia!



 Po dłuższej chwili mielenia pasta była gotowa. Smak dokładnie taki jaki lubię, potrzeba mi było jeszcze tylko bułeczki z masełkiem, na którą mogłabym położyć pastę :)

poniedziałek, 13 lutego 2012

Mamine mięsko w sosiku


Kiedy byliśmy mali F. nie lubił mięsa (tak, trudno w to uwierzyć). Jedyne, co jadł, to wołowinę w sosie. Żeby dziecko jadło mięsko Mama często robiła właśnie taki gulasz. Chyba dlatego jest to danie, które zawsze będzie nam się kojarzyć z domem. Praktycznie zawsze, kiedy jedziemy do domu i Mama pyta co nam ugotować, odpowiadamy: mięsko w sosie.


 Mama, jako osoba ciekawa świata i chętna do wszelakich eksperymentów, próbowała przez lata urozmaicić nam takie mięsko. Jednak my wolimy najprostszą jego formę, tę sprzed lat. O taką też poprosiłam i podczas tej wizyty w domu :)

Oto przepis mojej Mamy:

Składniki:

  • 4-5 kotletów wołowych, najlepiej już w sklepie przepuszczonych przez stekownicę
  • 2-3 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • Łyżka masła
  • Pieprz
  • Sól




Mięso stekowe kroję na kotlety i ubijam tłuczkiem, jeśli nie kupiłam ich już rozbitych w sklepie. Skrapiam oliwą i odstawiam na noc, albo choćby na godzinę do lodówki.

Potem kotlety solę i pieprzę z obu stron oraz delikatnie oprószam mąką. Cebulę kroję dość grubo i podduszam na patelni. Im więcej cebuli, tym sosik lepszy. Dodaje też kilka ząbków czosnku.

Cebulę i czosnek przekładam do rondla, a na patelni, na sporym ogniu, szybko opiekam kotlety z jednej i drugiej strony.



Mięso wkładam do rondla z cebulą i zalewam wodą. Dodaję kostkę bulionową, albo warzywka. Duszę około 1,5 godziny. Na koniec dodaję łyżkę gęstej śmietany.

To najprostsza wersja. Czasami do duszącego się mięsa dodaję warzywa, ogórek kiszony, gałązkę tymianku, grzyby i co mam akurat w lodówce.




Do tego dania pasują gotowane ziemniaki, kasza, makaron i koniecznie surówka z kiszonej kapusty.




PS. A ja od siebie muszę dodać, że najbardziej lubię z bułką posmarowaną masłem, którą można moczyć w sosie - delicje!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Zupa meksykańska z wołowiną i fasolą



Za oknem biało. Wieje i sypie. W takie dni aż człowiekowi chce się zjeść coś kolorowego i rozgrzewającego. Zupka meksykańska jest więc w sam raz. Z kolorowymi składnikami, wyraźnym smakiem, odrobiną chilli. Cóż chcieć więcej?








Składniki:

  • 25 dkg zmielonego chudego mięsa mielonego
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1/2 puszki kukurydzy
  • 2 papryki
  • 2 cebule
  • 1 puszka pomidorów
  • ew. kilka łyżeczek koncentratu pomidorowego
  • 1l bulionu
  • 1 łyżka suszonych warzywek
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka majeranku
  • chilli do smaku
  • sól
  • ser żółty do posypania


Pokrojoną w grubszą kostkę cebulę podsmażyłam, dodałam do niej mięso mielone, a po kilku minutach paprykę. Podsmażam wszystko kilka minut, wrzucam fasolę i kukurydzę, po czym wlewam bulion, do którego dodaję przyprawy. Gotuję całość ok 20 min, do momentu, kiedy papryka będzie miękka. Wtedy dodaję puszkę pomidorów i ewentualnie odrobinę koncentratu pomidorowego (lubię dość pomidorowy smak). Wszystko zostawiam jeszcze ze 2 minutki na lekkim gazie. Podaję posypane żółtym serem. 



Można też dodać mniej bulionu, wtedy zrobi nam się z zupy po prostu danie chilli con carne.