niedziela, 12 czerwca 2016

Czerwona soczewica z warzywami



Potrawa w sam raz na lato - trochę podobna do gulaszu z soczewicy, a jednak inna :) Ogromną rolę w tym daniu robi jedna przyprawa - kmin rzymski. Oprócz tego, że smaczna i szybka w przygotowaniu to jeszcze niskokaloryczna - o ile dobrze wyliczyłam (ostatnio zaczęłam się interesować ilością kalorii w pożywieniu) to jest to jedyne 51 kcal/100 g.

Składniki:


  • 1/2 kubka czerwonej soczewicy
  • 1 czerwona papryka
  • 1 żółta papryka
  • 1 cukinia
  • 1 cebula
  • 1 puszka pomidorów
  • 3 ziemniaki
  • Woda
  • Sól, cukier
  • Słodka papryka, kmin rzymski

Zaczynam od pokrojenia drobno sporej cebuli, oraz niedużych 2 papryk. Podsmażam najpierw cebulę na odrobinie oleju, wraz ze słodką papryką i kminem rzymskim (po ok. 1 łyżeczce). Dodaję po chwili obie papryki, podsmażam jeszcze kilka minut, po czym dodaję pokrojoną w ćwierć-plasterki niewielką (ok. 200-250g) cukinię. Dodaję czerwoną soczewicę, dwa razy mieszam i zalewam wszystko wodą - tak, aby lekko woda przykrywała warzywa. Dodaję soli i gotuję ok. 12 min.

W międzyczasie gotuję pokrojone w drobną kostkę ziemniaki.

Kiedy już soczewica będzie al dente, dodaję do niej puszkę pomidorów i płaską łyżeczkę cukru. Gotuję jeszcze jakieś 10 min, aby wszystkie smaki się przegryzły. Dodaję ugotowane ziemniaki, mieszam i ...życzę smacznego!



sobota, 11 czerwca 2016

Stamppot ze szpinakiem



Stamppot to tradycyjna holenderska potrawa z ziemniaków (przez kolegę Markola nazywana "tą breją"), o której już wcześniej pisałam tutaj.

Ostatnio znów byłam w odwiedzinach w Amsterdamie i - oczywiście - nie mogło się obyć bez stamppota - wszyscy zajadali się, że aż uszy się trzęsły :) Koleżance z pracy, która jest równie wielką fanką ziemniaków co ja, obiecałam, że taką potrawę przygotuję po powrocie.

Oczywiście, do stamppota można wrzucić wszystko! Tym razem wykorzystałam świeży szpinak - nie lubię się przesadnie chwalić, ale wyszło świetne! No...ale jak inaczej mogły wyjść ziemniaki z masłem i cebulą? :)




Składniki:


  • 1 kg ziemniaków
  • 30 dkg boczku*
  • 1/2 pęczka świeżego szpinaku (ok. 15 dkg liści)
  • 2 cebule
  • Masło
  • Mleko

Przygotowanie jest banalne, a najwięcej czasu schodzi na obieraniu ziemniaków :)

Ziemniaki gotujemy do miękkości.

W międzyczasie drobno kroimy cebulę i boczek.

*  Nie przepadam za tłustymi potrawami czy tłustymi wędlinami, dlatego boczek dokładnie obieram z tłuszczu, staram się zostawić go minimalną ilość, a skupić się na mięsie - tak naprawdę odpada połowa boczku, więc w przepisie użyte zostało nota bene 15 dkg mięsa

Drobno pokrojony boczek wrzucam na jeszcze zimną patelnię, dzięki czemu naprawdę fajnie się wytopi, a nie spali. Kiedy mięso już jest nieco podsmażone, dodaję drobno posiekaną cebulę i dalej podsmażam do momentu aż cebulka się ładnie zrumieni i będzie miękka.

Siekam liście szpinaku. Wyłączam płytę, a szpinak wrzucam na - po prostu - ciepłą patelnię, aby się nieco zblanszował przez ok. 2 min.


Do ugotowanych ziemniaków dodaję ok. 50-70 ml mleka, porządną łyżkę masła (chyba że mieliście tłusty boczek - wtedy warto zmodyfikować ilość masła) oraz świeżo mielony pieprz. Całość bardzo dokładnie tłukę, a na koniec dodaję podsmażony boczek, cebulę i szpinak. Warto sprawdzić czy nie potrzeba soli i ... gotowe!


niedziela, 28 lutego 2016

Gulasz wieprzowy z octem balsamicznym i miodem


Prosty i pyszny gulasz, który idealnie smakuje z tłuczonymi ziemniaczkami :)

Składniki:

  • 40 dkg szynki wieprzowej
  • 1 duża cebula
  • Ocet balsamiczny
  • Miód
  • Ziele angielskie
  • Liść laurowy
  • Sól
  • Woda

Szynkę kroję w drobną kostkę i marynuję je w mieszance 2 łyżek oliwy, 2 łyżek octu balsamicznego i połowie łyżki miodu. Ja zostawiłam mięso na ponad 12, bo wychodziłam z domu, ale myślę, że godzinka spokojnie wystarczy.

Cebulę drobno kroję - tak naprawdę nie ma znaczenia jak, bo rozpadnie się ona w sosie.

Podsmażam najpierw mięso (bez oliwy, korzystając z tej z marynaty), które przerzucam do garczka, a następnie na tej samej patelni dodaję nieco oliwy i podsmażam cebulę. Do składników dolewam resztki marynaty, podlewam wodą, tak by przykryła mięso, dodaję dwa ziela angielskie i liść laurowy oraz sól i pół łyżki miodu. Całość duszę na bardzo niewielkim ogniu, by tylko sobie "pyrkało". W międzyczasie próbuję czy nic nie brakuje. Ważne, żeby lekką kwasowość octu zbilansować słodyczą miodu.

Mięsko dusi się ok. 1,5-2 godziny, dopóki nie będzie miękkie, a cebula się całkiem nie rozpadnie.

Idealne z ziemniaczkami, podałam do tego sałatkę z ogórków kiszonych, pomidora, cebulki i oliwy.

Smacznego!

czwartek, 4 lutego 2016

Tort czekoladowo-wiśniowy

...tort z kremem z mascarpone i wiśniami

Mój Brat obchodzi w styczniu urodziny. W związku z tym, postanowiłam dla niego zrobić tort. Nie jestem bardzo biegła w robieniu tortów - na studiach zawsze były torty na gotowych spodach, z kremem z proszku i owocami. W sumie każdy wtedy był zadowolony. Ale teraz? No cóż, nie pozwoliłabym sobie na to. W przeciągu ostatniego roku, czy półtora, zdarzyło mi się zrobić kilka, jednak każdy miał "coś nie tak". Dlatego też podchodząc do tego tortu myślałam o nim i gmerałam w internecie przez 2 tygodnie, układając sobie w głowie co zrobić. Za bazę posłużył mi tort czekoladowo-malinowy z Moich Wypieków. Ale, oczywiście, nie może być, że nic nie zmienię. Po pierwsze - wolałam dodać wiśnie, po drugie - nie znalazłam frużeliny wiśniowej, a robić jej nie miałam czasu, po trzecie - słodyczy trzeba było nieco ująć. I tak oto wyszedł tort czekalodowo-wiśniowy z kremem z mascarpone.

Składniki:

Ciasto:

4 jajka
200 ml mleka
170 ml oleju
200-250 ml cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g mąki pszennej
80 g kakao
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:

500 g serka mascarpone
1 galaretka wiśniowa
250 ml cukru pudru
1 słoik drylowanych wiśni


Zaczynając od spodów - wszystkie składniki należy wymieszać. Tortownicę (w moim przypadku o średnicy 26 cm) wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia i wylać ciasto. Kilkukrotnie uderzyć denkiem o stół/blat, aby pozbyć się powietrza (mnie się całkiem nie udało, dlatego polecam jednak delikatne mieszanie ciasta, a nie używanie blendera). Piec w temperaturze 175 stopni ok. 55-60 min - do "suchego patyczka". Studzić w tortownicy. Ciasto wyrośnie, więc należy z niego obciąć "górkę" - można ją później użyć do obsypania boków ciasta (ja pominęłam).

Po wystudzeniu ciasto dzielę na dwie części (bardzo się stresowałam, żeby wyszło super). Muszę przyznać, że spody naprawdę są wilgotne i super czekoladowe - nie wymagają żadnego nasączania.

Przystępuję do robienia kremu - bardzo prosta sprawa - na początek w kilku łyżkach soku spod wiśni (wrzącego) rozprowadzam galaretkę wiśniową. Kiedy się studzi - miksuję mascarpone z 250 ml cukru pudru. Powoli dodaję wystudzoną galaretkę. Połowę rozprowadzam po pierwszym spodzie, na kremie rozkładam połowę słoika wiśni, które wcześniej pokroiłam w ćwiartki. Przykrywam drugim spodem. Rozprowadzam po nim oraz po bokach ciasta pozostałą część kremu, Dookoła, na górze, ozdabiam pozostałymi wiśniami.

Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałam się, że tort wyjdzie aż tak smaczny. Jest orzeźwiający, nie za słodki, wilgotny spód czekoladowy fajnie się łączy z kremem wiśniowym.

Polecam!


wtorek, 19 stycznia 2016

Pierogi z kapustą kiszoną



Ponieważ nie lubię grzybów, na Wigilię Babcia Danusia zazwyczaj robiła kilka pierogów z samą kapustą dla mnie, tak żebym i ja miała co zjeść (a z racji mojej awersji do grzybów i ryb, niewiele dla mnie zostaje).

Teraz Babcia już pierogów nie robi, ale za to ja zaczęłam. Nie jest to trudne, a jeśli robi się je w dobrym towarzystwie to i czas szybko leci. Praca "taśmowa" skraca nam czas przygotowania.

Nadzienie z kapusty jest banalnie proste. Warto przygotować je sobie dzień wcześniej albo tego samego dnia rano, żeby postało chwilę w lodówce - będzie się lepiej formować na pierogach.

Składniki:

Ciasto z tego przepisu

Farsz:
  • 1 kg kapusty kiszonej
  • 2 marchewki
  • 2 duże cebule
  • 4 liście laurowe
  • 4-6 ziaren ziela angielskiego
  • Cukier/miód
  • Sól
  • Pieprz
  • 10 dkg masła

Cebulę drobno kroję i podsmażam na oleju z masłem. Po chwili dodaję marchewkę startą na drobnych oczkach i podsmażam jeszcze 3-4 min.

Kapustę też bardzo drobno szatkuję. Dodaję stopniowo do cebuli i papryki, dobrze mieszając. Całość podsmażam ok. 5 min. Dolewam wody - tak do 1/4 wysokości kapusty, dorzucam liście laurowe, ziele angielskie, nieco soli i całość duszę ok. godziny, podlewając w razie potrzeby kapustę wodą i co jakiś czas mieszając.

Pod koniec duszenia dodaję jeszcze masło - na kg, kapusty daję go ok. 10 dkg. Wydaje się sporo, ale robi naprawdę różnicę. Z masłem duszę kapustę jeszcze ok. 5 min.

W zależności od kapusty, jaką mamy, trzeba będzie zmodyfikować ilość cukru/miodu - dosładzamy do smaku.

Na sam koniec dosypuję dużo świeżo mielonego pieprzu. Jest to praca dość mozolna, dlatego że pieprzu naprawdę dużo potrzeba. Niech Wam się wydaje, że farsz jest nawet zbyt pikantny - po ugotowaniu pierogów nie będziecie mieli już takiego wrażenia, pieprz trochę się "gubi".

Z rozwałkowanego ciasta wykrajamy szklanką kółka, nakładamy farsz (jak już wspomniałam, dobrze, żeby był prosto z lodówki) i sklejamy dowolnie pierogi.

Gotujemy w osolonej wodzie ok. 4 min od momentu wypłynięcia pierogów na wierzch.

Doskonałym uzupełnieniem pierogów będzie kubek czerwonego barszczu!

PS. Tego samego farszu można użyć do łazanek czy też naleśników.