Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buraki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buraki. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 kwietnia 2017

Risotto z burakami i kurczakiem

                                                                                     
Dość długo chodził za mną pomysł zrobienia takiego risotto. Smaczne i pożywne - gratka dla każdego fana buraków!

Składniki:

  • 150 g ryżu arborio
  • 3 buraki
  • 1 cebula
  • 1 pierś z kurczaka
  • 1,5 kubka bulionu
  • Masło, oliwa
  • 2 łyżki parmezanu
  • Suszony tymianek
  • Sól
  • Pieprz
  • Suszone warzywka

Zaczynam od buraków - trzeba je umyć, zawinąć w folię aluminiową i upiec w temp. 200 stopni w piekarniku aż będą miękkie (ok. 40-60 min, w zależności od wielkości warzywa). 

W międzyczasie zajmuję się kurczakiem - pierś kroję w poprzek na dwie części, posypuję solą i suszonymi warzywkami i smażę z każdej strony po ok. 4 min, aż się zezłoci. Po takim czasie powinna być już w środku usmażona. Odkładam na bok.

Kiedy buraki będą już upieczone i przestudzone, obieram je ze skórki i kroję w drobną kostkę.

Na patelni rozgrzewam oliwę z odrobiną masła, podsmażam drobno pokrojoną cebulkę. Jak już się zeszkli to dodaję ryż, przesmażam ok. minutę-dwie, po czym dolewam sukcesywnie bilion, mieszając ryż. Dodaję sól, pieprz i suszone warzywka. Po ok. 20 min ryż powinien być miękki - gdyby zabrakło nam bulionu - można podlewać gorącą wodą. Pod koniec smażenia dodaję pokrojone buraki, kurczaka  i ok. łyżeczkę suszonego tymianku - zostawiam na patelni jeszcze jakieś 2-3 min, dodaję łyżkę masła i parmezan. Mieszam i gotowe :)

środa, 21 grudnia 2016

Pchali z buraków



                                                                                       
Tym razem danie z kuchni gruzińskiej.

Będąc na delegacji w Trójmieście, odwiedziłam gruzińska restaurację. Ale prawdziwą gruzińską, a nie jakiś fast food, który się rozprzestrzenia jak grzyby po deszczu, bo tanio i dużo. W knajpce tej panuje domowa atmosfera, można pomyśleć, że jest to rodzinny biznes (czy tak jest - nie wiem). Obsługa mówi z delikatnie wyczuwalnym obcym akcentem. Pomaga mi to wierzyć, że kuchnia jest jak najbardziej autentyczna. W Gruzji nigdy nie byłam, więc pozostaje mi tylko wiara, która jest wzmacniana jeszcze bardzo dobrą kuchnią!

Na przystawkę wybrałam sobie sałatkę z buraków - pchali. Była tak dobra, że gadałam o niej dwa dni i cierpiałam katusze nie mogąc zrobić jej od razu. Dlaczego? Ponieważ potrzebowałam piekarnika i blendera, a tychże nie było nigdzie pod ręką.

Na pierwszą kolację po powrocie zaplanowałam więc pchali. Poszperałam w internetach, zapamiętałam również opis ze wspomnianej wcześniej restauracji. Wiadomo, coś tam pozmieniałam, ale z efektu jestem bardzo zadowolona.


Składniki:

  • 500 g buraków
  • 1 granat
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 pęczek pietruszki
  • 200 g orzechów włoskich
  • Oliwa z oliwek
  • Ocet winny
  • Papryka słodka i ostra
  • Sól, pieprz

Wyszorowane buraki należy owinąć w folię i upiec.

Po upieczeniu i ostudzeniu, starłam je na dużych oczkach tarki (uważam, że nie ma to sensu - lepiej pokroić na mniejsze kawałki, bo i tak będzie wszystko miksowane - szkoda roboty). Orzechy - podprażyłam na suchej patelni. Z połowy granatu wydłubałam pestki (to jest zdecydowanie najgorsza część przepisu). Czosnek obrałam, pietruszkę pokroiłam byle jak. Wszystkie składniki wrzuciłam do blendera, podlałam oliwą (ok. łyżki - półtorej), odrobiną octu do smaku (jakąś łyżeczkę - dwie), dodałam po niecałej łyżeczce obu papryk (w kilku przepisach czytałam o wędzonej papryce, ale nie miałam) oraz sól i pieprz. Całość zblendowałam na papkę.

Po przygotowaniu, należy pchali włożyć do lodówki i nieco schłodzić. Zdecydowanie lepsze jest zimne niż w temperaturze pokojowej.

Podobnież podaje je się najczęściej w kształcie kulek, w restauracji dostałam kopkę, jakby wyrzuconą z miski, a moje wyglądały tak:


Pchali posypuje się jeszcze całymi pestkami w granatu (wydłubanymi z drugiej połówki owocu) . Podałam z podsmażonym żytnim chlebkiem, choć wiadomo, że miękka gruzińska bułeczko zrobiłaby również robotę ;)

Z podanych składników zrobimy kolację dla 6 osób, przystawkę - dla 8. Smacznego!

PS. Znalazłam w kilku przepisach oraz opisie w restauracji wzmiankę o kolendrze - nie użyłam jej, bo nie lubimy w domu za bardzo, ale jeśli ktoś lubi to pewnie warto spróbować!

środa, 2 września 2015

Buraczany chłodnik



Chodził za mną ten chłodnik już dość długo. Trzeba było, żebym się pochorowała, żeby się za niego wziąć - dobrze, że składniki leżały sobie już jakiś czas w lodówce.

Na pożegnanie lata (chlip!) przedstawiam moją wersję chłodnika.

Składniki:


  • 3 buraki
  • 8-10 jajek
  • Bulion warzywny
  • Pęczek koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • 700 ml jogurtu naturalnego
  • Sól, pieprz

Buraki obieram i kroję w niewielką kosteczkę. Zalewam je bulionem - tak, aby płyn przykrywał tylko buraki. Gotuję je do miękkości - w zależności od wielkości kostki 25-40 min. Jeśli w międzyczasie płyn nam wyparuje należy go uzupełnić wodą. Po ugotowaniu odstawiam do ostygnięcia.

Jajka gotuję i kroję w kostkę, czosnek przeciskam przez praskę, a koperek drobno siekam. Mieszam wszystkie składniki, zalewam je jogurtem naturalnym - doprawiam solą i pieprzem. Zupę wkładam do lodówki i zostawiam tam do następnego dnia, aby wszystkie smaki się przegryzły. Chłodnik jest najlepszy jak sobie trochę poleży.

środa, 8 maja 2013

Zakwas buraczany



Już kiedyś robiłam zakwas buraczany - tuż przed założeniem bloga, na Boże Narodzenie. Ugotowałam wtedy po raz pierwszy barszcz na zakwasie, a nie na surowych burakach. Wszystkim bardzo smakował. Jakoś jednak nie mogłam się zebrać do nastawienia zakwasu jeszcze raz. Planowałam przed jakimiś okazjami, ale jak już się zabierałam to okazywało się, że za późno. I robiłam zwykły barszcz.

Tym razem zgadałyśmy się z Asią o zakwasie - dostarczyła prawdziwych, wiejskich, czaderskich buraków, a ja zatroszczyłam się o kiszenie. Nastawiłam je i ... właściwie to zapomniałam o całej sprawie! I niby przypadkiem, całkiem w porę sobie o nich przypomniałam...


Składniki:


  • Buraki
  • Woda
  • Sól
  • Czosnek
  • Ziele angielskie
  • Pieprz
  • Liście laurowe

Specjalnie nie podaję proporcji - będę opisywać przygotowanie w słoikach litrowych (choć podobnież najlepiej jest kisić w kamionce, ale takowej nie posiadam i wychodzi wszystko OK).

Buraki myję i kroję na plastry lub półplastry - w zależności od wielkości. Wkładam je do słoików, do mniej więcej 3/4 wysokości. Dorzucam na słoik na oko: 2-3 ząbki czosnku (tym razem dałam pokrojone, ale mogą być też całe), 3 ziela angielskie, 4-5 ziarenek pieprzu, 1-1 1/2 listki laurowe (w zależności od wielkości). Całość zalewam solanką - taką jak do ogórków kiszonych - na litr wody daję płaską łyżkę soli - nie gotuję, temperatura pokojowa. Słoiki zakręcam i odstawiam na ok. 2 tygodnie.

Po tym czasie zlewam zakwas do butelki lub słoika i wkładam do lodówki. Podobnież może długo stać, ale ... raczej u mnie nie zagrzeje długo miejsca ;) Buraki kiszone nie są wg mnie szczytem smaków, nie wykorzystuję ich, ale może komuś podpasują?

PS. Jeśli ktoś chce wykorzystać zakwas jako lek przeciw anemii to myślę, że można spróbować dodać ciut mniej soli (ale raczej niewiele mniej, żeby się wszystko ukisiło).


poniedziałek, 4 marca 2013

Barszcz ukraiński




Uwielbiam barszcz ukraiński. Zresztą, uwielbiam wszystko, co ma związek z burakami - w szczególności zupy. Zazwyczaj barszcz ukraiński robiłam na szybko, z mrożonki warzywnej - dodawałam kilka ziemniaków i śmietanę. Ale już od pewnego czasu chodziła za mną myśl, żeby w końcu zrobić taki barszcz od podstaw, żeby zrobić kawał dobrej zupy. Fakt, wymaga to trochę więcej czasu i zachodu niż użycie gotowej mieszanki warzywnej, ale za to efekt jest zdecydowanie lepszy!

Składniki:

  • 1 kg buraków (3 średnie sztuki)
  • 3 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • Kawałek selera
  • 1/2 kg ziemniaków
  • 1 por
  • 1/4 niewielkiej kapusty włoskiej
  • 3 l wody
  • Sól, pieprz
  • Ocet (zamiennie można użyć sok z cytryny)
  • Śmietana

Zaczęłam od buraków. A dokładniej od założenia gumowych rękawiczek ;)

Buraki pokroiłam w kostkę i polałam je jakimiś 2 łyżkami octu - całość wymieszałam i odstawiłam na pół godziny. Jest to trik, którego nauczyła mnie pani Dorotka - pracowałyśmy razem w indyjskiej restauracji - do gotowania barszczu, który nie traci wtedy koloru.


W międzyczasie obrałam marchewki, pietruszkę, selera i ziemniaki i pokroiłam w kosteczkę. Białą i jasnozieloną część pora w plasterki, a kapustę poszatkowałam.

Po ok. 30 min zalałam buraki wodą. W momencie, kiedy zawrzała, dodałam jeszcze łyżkę octu. Po chwili wrzuciłam warzywa i dodałam soli. Całość gotowałam ok 45 min, po czym dodałam śmietany i posypałam dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu.

W zanadrzu miałam przygotowany koncentrat buraczany, ale nie było potrzeby go dodawać.




Zupy wyszło jak dla wojska, dlatego odlałam dwa litrowe słoiki i je zapasteryzowałam na czarną godzinę.
Na normalny użytek polecam zmniejszyć proporcjonalnie składniki - ja już nie chciałam się bawić w żadne małe ułamki, dlatego zostawiłam faktyczną ilość.  


środa, 4 lipca 2012

Zupa buraczkowa



Dziś koleżanka w pracy miała buraczki. Jak tylko je zobaczyłam to zachciało mi się zupy buraczkowej, takiej, jaką robi moja Babcia. Wychodząc z pracy zajrzałam więc do sklepu po buraki. Miałam jeszcze parę rzeczy do załatwienia, ale burakom nawet taki upał w samochodzie nie zaszkodzi :)

Kiedy wróciłam do domu późnym wieczorem zabrałam się za zupę. Zmęczenie jednak dało się we znaki, ale pokusa jutrzejszego obiadu była większa ;)

Nagotowałam zupy jak dla wojska, dlatego dla Was podam zmniejszone proporcje, aby akurat było na 1 - 2 obiady ;)

Składniki:

  • 4-5 buraków
  • 5-6 ziemniaków
  • 1 1/2 - 2 litrów bulionu
  • Sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki śmietany
  • Przyprawy: suszone warzywka , sól, pieprz


Zupa w przygotowaniu jest banalna. Najgorsza część to tarcie buraków. A część ta jest bardzo ważna, bo całym sekretem zupy są właśnie wiórki gotowanych buraków.

A zatem jak wygląda przygotowanie?

Buraki obieramy, myjemy przed i po obraniu. Ścieramy na tarce na grubych oczkach. Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę, płuczemy i dodajemy do buraków. Całość zalewamy bulionem.

W momencie kiedy zupa zawrze dodajemy sok z cytryny. Dodajemy sól do smaku, suszonych warzywek ok. łyżkę. Gotujemy ok. 10-15 min aż ziemniaki będą miękkie.

Na sam koniec dodajemy śmietanę i pieprz.

Czyż ten kolor nie jest zachęcający??
 

środa, 18 stycznia 2012

Krem buraczkowy

...czyli co zrobić, żeby się nie narobić, a zjeść smacznie



Krem z buraków to zupa tak banalna, że chyba nie da się już bardziej. Do tego jest przepyszna i bardzo zdrowa, bo jak każdy wie, burak to samo zdrowie. Wzmacnia odporność, wpływa dobrze na krew poprzez działanie wspomagające tworzenie krwinek czerwonych, odkwasza organizm i tak dalej, i tak dalej. Do tego jest smaczny, ma piękny kolor i kosztuje grosze. 

Pierwszy raz krem z buraków jadłam w jednym z barów wegetariańskich w Krakowie. Występował jako zupa dnia i bardzo mnie zaciekawił. Aż wstyd się przyznać, że wcześniej nie pomyślałam o tym, że można i taki krem zrobić. A kremy lubię. Oj, lubię bardzo!

Składniki:

  • ok. 1,5 kg buraków
  • 1-1,25 l bulionu
  • Sól, suszone warzywka
  • 1 łyżka śmietany
  • Gumowe lub foliowe rękawiczki
 
Najważniejszym, po burakach, składnikiem tejże zupy są gumowe rękawiczki. Tak, bez nich ani rusz, chyba że zafarbowanie na buraczany kolor rąk na kilka dni nam nie przeszkadza :)




Buraki obieram i kroję w kostkę. Oczywiście, im kostka drobniejsza tym lepiej, bo szybciej nam się zupa ugotuje. Niestety, buraki nie należą do warzyw, które dobrze się kroi, więc u mnie kostka była raczej gruba i byle jaka. Trudno. I tak wszystko się zmiksuje.



Pokrojone buraki zalewam bulionem i dodaję przyprawy. Zupa nie potrzebuje żadnych wyszukanych składników. Słodycz buraka wystarczy wzbogacić o odrobinę soli. Tak więc gotuję same buraki w bulionie do momentu, kiedy będą miękkie. U mnie trwało to jakieś 45 min, tak na oko. Wszystko miksuję, dodaję łyżkę śmietany i miksuję jeszcze raz, aby śmietana się dobrze połączyła z zupą. Można też dodać mały kleksik śmietanowy podczas podania.

Gorąco polecam ;)