Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Wege zupa z krajanką sojową a la solianka

                                                                                                                             

Przepis zrodził się w mojej głowie na podstawie solianki z boczniaków z książki "Jadłonomia po polsku", którą dostałam na Święta - m.in. w związku z tym, że styczeń jest moim miesiącem wege. W zeszłym roku nie jadłam mięsa przez 2.5 miesiąca z rzędu, a sama przygotowałam dwukrotnie mięsny obiad. Zdecydowanie wolę roślinki, ale na stałe jednak nie odrzucam mięsa. 

W każdym razie - czemu nie zrobiłam zupy z przepisu? Po prostu nie jadam grzybów. Nie mogłam więc zostać z boczniakami. Ale pomyślałam sobie, że spróbuję przerobić zupkę z krajanką sojową. No, do solianki jej trochę daleko (bo nie ma różnorodnego mięsa w sobie), ale bardzo kojarzy mi się przez połączenie ogórków kiszonych i pomidorów.

Zupa jest smaczna i pożywna. Taka warzywna pomidorowo-ogórkowa :) Coś innego niż jemy na co dzień.


Składniki:

  • 1/2 cebuli
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/4 dużego selera
  • 80 g krajanki sojowej
  • 1/4 włoskiej kapusty (ok. 20-25 dkg)
  • 250 go ogórków kiszonych + ew. woda spod ogórków
  • 3-4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • Sól, pieprz, słodka papryka
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarnka ziela angielskiego
  • Ok. 2 l bulionu warzywnego + 1 litr wody lub bulionu do gotowania kostki

Zaczynam od przygotowania kostki sojowej według przepisu z opakowania (gotować ok. 10-15 min w bulionie). Odciskam ją i kroję każdy kawałek na pół.

Cebulę kroję w ćwierć-talarki, a warzywa korzeniowe i ziemniaki w drobną kostkę. Zaczynam od podsmażenia cebuli (najlepiej na oleju z odrobiną masła), po chwili dorzucam warzywa korzeniowe i chwilę je podsmażam. Dorzucam liście laurowe, ziele angielskie i paprykę, i zalewam bulionem.

Po ok. 10 min dorzucam ziemniaki i kroję dorbniej kapustę, którą też dodaję. 

Pokrojone w kosteczkę ogórki podduszam na suchej patelni - tak robiła moja Babcia - dzięki temu są takie... sprężyste. 

Pod sam koniec gotowania, jak już warzywa są właściwie gotowe, dorzucam kostkę sojową, a za jakąś minutkę-dwie - ogórki kiszone. Dodaję koncentrat pomidorowy i sprawdzam czy zupa jest odpowiednio kwaśna. Jeśli czegoś brakuje - dolewam wodę spod ogórków. Sól - do smaku. No i świeżo mielony pieprz.

Alternatywnie można jeszcze dodać koperek (zapomniałam do zdjęcia!) i śmietanę. Ale i bez tego jest pyszna!

Z tej ilości składników wyszło mi 6 porcji. Polecam odlać sobie do słoiczka i zapasteryzować. Ewentualnie po wlaniu gorącej zupy do słoika, odwróceniu jej do góry dnem - po przestygnięciu można w lodówce trzymać i z 1.5 tygodnia.




wtorek, 9 stycznia 2018

Bulion warzywny... recycling obierek!

                                                                                                       
Kilka dobrych miesięcy temu, widziałam na Facebooku filmik (najprawdopodobniej na profilu Tasty), gdzie przygotowywano bulion warzywny z...obierek! Niesamowicie mnie to zaciekawiło, ale jakoś nie mogłam się zebrać, żeby go przygotować. Po przeprowadzce do Gdańska postanowiłam, że zacznę zbierać obierki i spróbuję zrobić taki oto bulion - jest rewelacyjny!


Składniki:

  • Obierki z wszelakiego rodzaju warzyw
Jak się za to zabrać?


Przy przygotowywaniu innych dań, do których używamy marchewki, pietruszki, selera, ziemniaków, cebuli, pieczarek - dosłownie: czegokolwiek - dobrze umyjmy warzywa, a wszystkie obierki, skórki, łupinki, końcówki - wrzucajmy do worka w zamrażalniku. Jeśli widzę, że delikatnie przywiędła mi już np. połówka cebuli, której nie użyję w innym daniu - też ją tam dorzucam. 


                                                                                                                             
Kiedy już mam wystarczającą ilość, wrzucam obierki do garnka, zalewam je wodą (nieco ponad poziom obierek) i gotuję na niewielkim ogniu przez min. pół godziny. 

Po ugotowaniu bulionu możemy od razu go użyć do jakiegoś dania, zamrozić, bądź przelać (gorący) do słoika/słoików, które można odwrócić do góry dnem i użyć w przeciągu kilku dni, bądź zapasteryzować i trzymać bulion na czarną godzinę.

Ten bulion wyszedł dość ciemny ze względu na dużą zawartość łupin cebuli - kolor uzależniony jest od składników.

Muszę przyznać, że mój zachwyt efektem pracy jest równie wielki jak moja ciekawość tego przepisu - jaram się bardzo! Naprawdę bulion wychodzi bardzo aromatyczny, a co równie ważne - nie potrzebujemy dodatkowo kupować warzyw na bulion (które po wyciągnięciu z niego delikatnie tracą na wartościach i smaku). Żadnej kostki rosołowej! Żadnych gotowych bulionów!

Bardzo wszystkim polecam ten przepis!

środa, 22 lutego 2017

Polewka maślankowa z pieczonymi ziemniakami

                                                                                                         
Niedzielne popołudnie spędziłam z Rodziną i Przyjaciółmi grając w planszówki. W przerwie pomiędzy jedną a drugą, przyuważyłam na półce narzeczonej Brata książkę kucharską mojego ulubieńca, Karola Okrasy. Oczywiście, co chwilę wolałam do chłopaków: "patrzcie, ale to pyszne!", ale jedna potrawa tak mnie zaciekawiła, że przepis zapisałam. I co mi się nie zdarza - trzymałam się tego przepisu!


Z poniższych składników wyjdą 4 porcje. Może nie wyglądają bardzo pokaźnie, ale są dość pożywne. Potrawa doskonała na śniadanie, podczas chłodnych miesięcy, letni obiad lub kolację.

Skłądniki:

  • 700 ml maślanki
  • 400 ml wody
  • 300-400 g młodych ziemniaków
  • 1,5 cebuli
  • 10 suszonych pomidorów
  • 2 łyżki mąki
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki śmietany 30%
  • Sól
  • Pieprz


Zaczynamy od ziemniaków. Co prawda Okrasa poleca opalanie już ugotowanych w skórce ziemniaków sianem, ale na krakowskim osiedlu ciężko było mi je dostać ;) Upiekłam zatem ziemniaki w piekarniku.

W garczku zagotowałam osoloną wodę. Osobno rozmieszałam maślankę z mąką i wlałam ją do wody. Zagotowałam, ściągnęłam z ognia i wlałam do niej rozmieszane ze śmietaną żółtka. Doprawiłam pieprzem.

W międzyczasie pokroiłam drobno cebulę i suszone pomidory (cebuli powinno był objętościowo 2 razy więcej, po smażeniu będzie idealnie 1:1). Smażymy je około 15 minut na złoty kolor.

Do miseczki wlewamy ciepłą polewkę (dość szybko stygnie), choć latem myślę, że idealna będzie dobrze schłodzona. Do tego dodajemy pokruszone ziemniaki, a na środek wykładamy cebulę z pomidorami. Na sam wierzchu posypujemy jeszcze szczypiorkiem.

Smacznego!


niedziela, 20 listopada 2016

Zupa ziemniaczana z jarmużem czyli caldo verde po polsku



                                                                       
Opakowanie jarmużu czekało w lodówce, z przeznaczeniem na sałatkę. Jednak podczas spaceru po plaży zmarzłam na tyle, że poczułam potrzebę wsunięcia zupy. Jako że jarmuż kupiłam kilka dni temu to chciałam go czem prędzej zużyć i dzięki temu przypomniało mi się jak kilka lat temu robiłam caldo verde. Heh, pamiętam jaki mi wtedy wyszedł ogromny gar! :) Dziś postanowiłam nieco zmienić tę zupę, przystosowując ją bardziej do składników, które miałam pod ręką. Znalazłam kawałek dobrej kiełbaski i kilka ziemniaków - i doskonała zupa była gotowa!

Składniki:

  • 1/2 opakowania jarmużu
  • 3 ziemniaki
  • Ok. 10 dkg dobrej kiełbasy
  • 1/2 marchewki
  • 1/2 pietruszki
  • Słodka papryka
  • Płatki chilli
  • Sól
  • Pieprz
  • Liść laurowy
  • Ziele angielskie
  • Bulion/woda
  • Oliwa i masło

Warzywa obieram i kroję w niewielką kostkę. W garnku rozgrzewam oliwę i masło, na których podsmażam przez chwilę warzywa, po czym zalewam je wodą (można użyć bulionu) ok. 2-3 cm powyżej poziomu warzyw. Dorzucam liść laurowy, dwa ziela angielskie, ok. 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, trochę płatków chilli (jeśli ktoś lubi ostrzejsze) i sól do smaku.

Kiełbaskę drobno kroję i podsmażam ją na patelni. Kiedy jest już zrumieniona, dorzucam ją do zupy (bez wytopionego tłuszczu). Całość gotuję ok. 15 min.

W międzyczasie kroję nieco drobniej pół opakowania jarmużu. Po wspomnianych wcześniej 15 minutach, wrzucam jarmuż do zupy, którą delikatnie duszę jeszcze 3-5 min - nie za długo, aby jarmuż był jeszcze chrupiący.

Po wyłączeniu kuchenki wyławiam nieco ziemniaków z zupy i przecieram je przez sitko, aby ją zagęścić. Dodaję jeszcze nieco pieprzu. 

Dobra, jesienno-zimowa zupa. Smacznego!


niedziela, 17 stycznia 2016

Zupa brokułowa



Szybka i zdrowa :)

Choć zazwyczaj robię z brokułów krem, tym razem wersja z widocznymi warzywami. Równie dobra :)



Składniki:



  • 1 brokuł
  • 2 ziemniaki
  • 1 marchewka
  • 1 1/4 l bulionu
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżka śmietany
  • Sól
  • Pieprz

Ziemniaki i marchewkę kroję w drobną kostkę, zalewam bulionem, dodaję liść laurowy i gotuję 10 min. W międzyczasie brokuła dzielę na drobne różyczki, a jego łodygi kroję na mniejsze kawałki. Dodaję go do gotującej się zupy i zostawiam jeszcze na niewielkim ogniu na kolejne 7 min. Na koniec sprawdzam czy nie trzeba dosolić, dodaję łyżkę śmietany (12-18%) i pieprz.

Gotowe!




wtorek, 12 stycznia 2016

Zupa z pora i ziemniaków



Ostatnio wieczorem, kiedy już nie miałam zbyt ochoty na lekturę angażującą umysł, wzięłam do ręki książkę "z ładnymi obrazkami". Tak na miły koniec dnia. Była to książka, którą dostałam od mojego Brata - "Kuchnie świata" wyd. National Geografic. Oglądałam sobie zdjęcia, robiąc się coraz bardziej głodna (wiadomo) i zastanawiając się jaką z tych pięknych potraw zrobić. Najbardziej utkwiła mi w pamięci super prosta francuska zupa. Nazwana była zupą ziemniaczaną z porami, ale mnie tu bardziej pasuje nazwa porowa z ziemniakami. Cóż, jak zwał tak zwał, ale zupa jest ekstra. Naprawdę, nie spodziewałam się, że aż tak mi posmakuje. Muszę się nieco powstrzymywać, żeby nie wyjeść jej chochelką... :)


Składniki:

  • 2 pory
  • 1/2 kg ziemniaków
  • 1 l bulionu
  • 2 liście laurowe
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • Pieprz, sól


Pory myję i kroję w półplasterki. Podsmażam na oliwie z odrobiną soli, aby nie przyrumieniły się za bardzo. W międzyczasie szybciutko obieram ziemniaki i kroję je w drobną kosteczkę. Dorzucam do pora i podsmażam wszystko razem jeszcze 1-2 min. Zalewam bulionem, do którego dodaję 2 liście laurowe i suszony tymianek (pewnie świeży byłby jeszcze lepszy, ale nie miałam). Zupę gotuję ok. 15-20 min. - do momentu aż ziemniaki będą miękkie. Na koniec ewentualnie dosalam i dodaję świeżo zmielony pieprz.

Zupa jest naprawdę pycha i w sam raz na zimowe wieczory.


czwartek, 19 listopada 2015

Gorący kubek - krem z selera



Przy takiej pogodzie, jaka jest teraz, na popołudniową przekąskę chodzi za mną jakaś zupa. Muszę przyznać, że ostatnimi czasy zdarzyło mi się wypić zupę z proszku. Cóż, każdy ma jakieś słabsze momenty - gotować nie ma kiedy, człowiek zmęczony, leje za oknem... no i jakoś tak wychodzi...
Dziś, wracając z pracy, postanowiłam: koniec z tym! Postanowiłam zrobić w parę chwil swój własny gorący kubek - z prawdziwych warzyw, z prawdziwymi witaminami, a jednak wersję uproszczoną. Dzięki użyciu tylko białych warzyw (całych dwóch rodzajów) zupa jest idealnie biała. Z podanych ilości otrzymacie 3 "gorące kubki".

Składniki:


  • Ok. 45 dkg selera korzeniowego
  • 1 cebula
  • Ok. 1/2 l bulionu
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka oleju
  • Sól
  • Pieprz

Przepis jest banalny, prosty i tani.

Cebulę kroję w byle jaką kostkę, to samo robię z obranym selerem. Na początek, na oleju i łyżce masła podsmażam cebulę, kiedy się nieco zeszkli - dodaję selera i jeszcze podsmażam ok. 5 min. Całość zalewam bulionem warzywnym (ok. 1/2 l) i gotuję ok. 15 min aż seler będzie miękki. Całość miksuję na gładką masę - jeśli zupa jest za gęsta dodaję nieco wody do uzyskania upragnionej konsystencji. Sprawdzam czy nie należy dodać soli i na koniec dodaję jeszcze łyżkę masła.

Kiedy zupa już wyląduje w kubku (lub miseczce) posypuję świeżo mielonym pieprzem.

Idealna zupa na jesienne popołudnie! Smacznego!


środa, 2 września 2015

Buraczany chłodnik



Chodził za mną ten chłodnik już dość długo. Trzeba było, żebym się pochorowała, żeby się za niego wziąć - dobrze, że składniki leżały sobie już jakiś czas w lodówce.

Na pożegnanie lata (chlip!) przedstawiam moją wersję chłodnika.

Składniki:


  • 3 buraki
  • 8-10 jajek
  • Bulion warzywny
  • Pęczek koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • 700 ml jogurtu naturalnego
  • Sól, pieprz

Buraki obieram i kroję w niewielką kosteczkę. Zalewam je bulionem - tak, aby płyn przykrywał tylko buraki. Gotuję je do miękkości - w zależności od wielkości kostki 25-40 min. Jeśli w międzyczasie płyn nam wyparuje należy go uzupełnić wodą. Po ugotowaniu odstawiam do ostygnięcia.

Jajka gotuję i kroję w kostkę, czosnek przeciskam przez praskę, a koperek drobno siekam. Mieszam wszystkie składniki, zalewam je jogurtem naturalnym - doprawiam solą i pieprzem. Zupę wkładam do lodówki i zostawiam tam do następnego dnia, aby wszystkie smaki się przegryzły. Chłodnik jest najlepszy jak sobie trochę poleży.

niedziela, 7 grudnia 2014

Krem z marchewki z kaszą jaglaną



Niezwykle szybka i doskonała zupa, zwłaszcza na chłodne jesienne czy zimowe wieczory.

Składniki:
  • 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • Kawałek selera
  • Kawałek pora
  • 1 cebula
  • Kasza jaglana
  • Woda
  • Świeży imbir
  • Masło
  • Oliwa
  • Sól i pieprz cayenne

Warzywa obieram i kroję w mniejsze kawałki. Na patelni rozgrzewam olej i łyżkę masła, wrzucam cebulę, lekko podduszam i dodaję ok 2-3 cm startego imbiru. Dokładam wszystkie warzywa, wszystkie razem podsmażam ok 3-4 min. Zalewam je wodą (można ewentualnie bulionem jeśli mamy zbędny), tak aby woda wystawała niewiele ponad warzywa. Całość gotuję ok. 20-25 min, aż warzywa będą miękkie.

Miękkie warzywa miksuję blenderem. Doprawiam solą i ewentualnie ostrą papryką.

Osobno gotuję kaszę jaglaną, dodaję 2 łyżki do porcji zupy, aby była jeszcze bardziej pożywna.


czwartek, 13 listopada 2014

Zupa tajska a la Gąska


Podobną zupę jadłam pierwszy raz u koleżanki w zeszłym roku. Miała trochę inne składniki, bo pieczarki, pomidorki koktajlowe i kurczaka, ale postanowiłam ją nieco zmienić, choćby dlatego, że nie przepadam za grzybami. Lubię natomiast dużo warzyw, a troszkę mięska też nie zaszkodzi. Przyjechała do mnie Mama, która uwielbia takie zupy tajskie. Tata nie lubi mleczka kokosowego to Mama raczej nie gotuje takich rzeczy. Postanowiłam jej zrobić więc przyjemność.

Składniki:


  • 2 puszki mleka kokosowego
  • 300 g kurczaka (lub indyka)
  • 1 cukinia
  • 1 marchewka
  • 2 kolorowe papryki
  • 2-3 łyżeczki czerwonej pasty curry
  • 1/2 łyżeczki suszonej kolendry
  • 1-2 ostre suszone papryczki
  • Odrobina oliwy

Marchewkę i cukinię kroję w półplasterki, papryki w kostkę lub paseczki.

Mięsko marynuję w paście curry i odrobinie oliwy przez 15-20 min. 

Mleczko kokosowe podgrzewam i wrzucam najpierw marchewkę z przyprawami - kolendrą i ostrymi papryczkami, po 5 min mięsko i paprykę, po kolejnych 5 - cukinię. Całość gotuję jeszcze z 10 min aż warzywa będą miękkie. Można dodać więcej pasty, można dodać więcej ostrej papryczki, ale absolutnie nie potrzeba dodawać żadnej soli ani pieprzu. Jako dodatek można dodać ryż, ale zupa sama w sobie jest sycąca, więc nawet nie ma takiej potrzeby.



niedziela, 26 października 2014

Zupa kukurydziana



Bardzo fajna, słodka i sycąca zupa. Jej zrobienie zajmuje bardzo niewiele czasu, a jest inna niż standardowe, które się je na co dzień. Z podanych proporcji wychodzą dwie porcje zupy.

Składniki:


  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 marchewka 
  • 1 pietruszka
  • Kawałek selera
  • Kawałek pora
  • 1 cebula
  • 1/2 l wody
  • Listek laurowy
  • Ziele angielskie
  • Sól
  • Pieprz Cayenne

Warzywa obieram i kroję byle jak, w mniejszą kostkę - wszystkie oprócz cebuli, którą kroję w piórka. Ich podsmażanie zaczynam właśnie od cebuli, następnie dodaję pozostałe warzywa (oprócz kukurydzy) i podsmażam wszystko razem ok. 5 min, żeby wydobyć z nich lepszy aromat.

Podsmażoną włoszczyznę przerzucam do garnka, dodaję także odsączoną kukurydzę, listek laurowy i dwa ziarnka ziela angielskiego. Całość zalewam wodą, solę i gotuję ok. 20 min - aż warzywa będą miękkie.

Wyciągam listek laurowy, ziele angielskie i dosypuję pieprz cayenne. Całość miksuję na gładką masę. Do podania można jeszcze posypać odrobiną papryki.


poniedziałek, 12 maja 2014

Krem z selera



Selera nie każdy lubi za jego charakterystyczny smak. Jako dziecko go nie znosiłam, a teraz uwielbiam! Żałuję tylko, że się tak ciężko go obiera ;) Do zupy selerowej zbierałam się już jakiś czas i w końcu się udało!



Składniki:


  • 1 seler (ok. 70 dkg)
  • 1/2 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 ziemniak
  • 1 l bulionu
  • Masło i olej
  • Sól i pieprz




Zupa jest banalnie prosta. Wszystkie warzywa obieram i kroję w kostkę. W garnku podgrzewam olej z łyżką masła - najpierw wrzucam cebulę, a gdy ta będzie zeszklona pozostałe warzywa. Chwilę podsmażam, zalewam bulionem tak, żeby przykryć warzywa i gotuję na niewielkim ogniu ok. 15-20 min, aż warzywa będą miękkie. Potem kilka ruchów blenderem (można wtedy dosolić, jeśli potrzeba) i zupa - krem gotowa. 
Nie potrzeba żadnej śmietany. Na talerzu można posypuję świeżo zmielonym pieprzem.

 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Zupa szpinakowa



Ostatnio wybraliśmy się na obiad do stołówki niedaleko mojej pracy. Jedną z zup, jakie Roman nam zaoferował danego dnia, była zupa szpinakowa. Jak tylko zobaczyłam ją na rozpisce to oczka mi się zaświeciły i stwierdziłam, że muszę ją zjeść. Kiedyś jadłam krem szpinakowy we włoskiej restauracji w Końskich, podczas urodzin Mamy. Ta jednak była zupełnie inna, z dodatkiem ryżu i warzyw, postanowiłam ją więc zrobić.

Składniki:


  • 450 g mrożonego szpinaku
  • 2 niewielkie marchewki
  • 1 cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1,5 l bulionu
  • 200 g ryżu
  • 1 łyżka masła
  • Śmietana
  • Sól

Drobno pokrojoną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnkiem podsmażyłam na maśle. Do garnka wrzuciłam mrożony szpinak, pokrojone w kosteczkę marchewki, cebulę i czosnek. Zalałam bulionem, dosoliłam i gotowałam ok. 12 min.  Na koniec dodałam 2 łyżki śmietany. Podałam z osobno ugotowanym ryżem jaśminowym.

Dla osób lubiących szpinak - pyszota!

 

środa, 13 listopada 2013

Zupa kalafiorowa z kurczakiem



Miało być coś zupełnie innego na jutrzejszy obiad - pierś nadziewana suszonymi pomidorami. Ale w sklepie była awaria terminala, a gotówki za wiele w portfelu nie było, więc luksusy w postaci suszonych pomidorów musiałam odłożyć. A że w lodówce trochę warzyw się znalazło, sezon na grzanie się zupami zaczął, ostatnio sporo słucham zespołu Kabanos, m.in. kawałka "Zupa Kalafiorowa" to pomysł sam się nasunął.

Składniki:


  • Główka kalafiora
  • 1 duża marchewka
  • 4-5 ziemniaków
  • 1/4 selera
  • 1/2 pęczka koperku
  • 2 l wody
  • Sól
  • 2 łyżki suszonych warzywek
  • 2 łyżki śmietany 
  • Pieprz
  • Pierś z kurczaka

Pierś z kurczaka pokroić na 3-4 cieńsze części, podsmażyć na patelni, możliwe bez tłuszczu po ok. 4-5 min z każdej strony. Przełożyć do garnka, zalać wodą i nastawić.

Główkę kalafiora podzielić na małe różyczki. Marchewkę, ziemniaki i selera pokroić w drobniutką kostkę. Koperek posiekać.

Kiedy już woda się zagotuje, zdjąć szumy i dorzucić wszystkie warzywa oraz koperek. Dodać suszone warzywka i sól.

Gotować ok. 15 min, aż warzywa będą miękkie. Wyciągnąć mięso, odczekać aż chwilę "odpocznie" i pokroić na plastry lub w drobną kostkę. W międzyczasie dodać śmietanę.

Posypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem.





A oto i moja inspiracja, choć przepis nieco zmieniony:

wtorek, 22 października 2013

Orientalny krem z soczewicy



Bardzo lubię soczewicę. A że w zeszłym tygodniu było naprawdę paskudnie to postanowiłam zrobić pikantną i rozgrzewającą zupę właśnie z tego strączka. Krem wyszedł niezwykle gęsty, więc jeśli ktoś woli nieco rzadszą wersję, należy dodać nieco więcej płynu. Przy bardziej lejącej się zupie można skorzystać jeszcze z dodatku ryżu.




Składniki:





  • 3/4 kubka czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 marchewka
  • 3 cm świeżego imbiru
  • 1 l wody
  • 1 łyżka curry
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • Pieprz cayenne 
  • 1 łyżka suszonych warzywek 
  • Sól
  • Chilli w płatkach

Soczewicę płuczę i odsączam. 

W garczku rozgrzewam olej i podsmażam na nim pokrojoną cebulę (byle jak, bo przecież i tak wszystko będzie miksowane). Po chwili dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek oraz świeżo starty imbir. Wsypuję przyprawy - curry, słodką paprykę, pieprz cayenne i również chwilę je podsmażam, po czym dodaję pokrojoną w półtalarki marchewkę. Całość smażę jeszcze jakieś 3-4 min.


Dosypuję do garnka soczewicę i zalewam całość bulionem (lub wodą) i dosypuję suszone warzywka oraz sól.

Gotuję na wolnym ogniu ok. 15-20 min, po czym dokładnie zupę miksuję blenderem. Nie ma potrzeby dodawać śmietany. Podaję posypaną płatkami chilli.

Smacznego!


sobota, 7 września 2013

Zupa z czerwonej soczewicy



W związku z ostatnim łapaniem letnich dni mało czasu spędzam w domu, przez co też mam mniej czasu na gotowanie i tym bardziej doceniam ekspresowe przygotowywanie potraw. Dziś przedstawiam błyskawiczną, a jednocześnie i sycącą, zupę z soczewicy.

Składniki:


  • 1 kubek czerwonej soczewicy
  • 2/3 kubka ryżu
  • 1 puszka pomidorów lub 4 świeże
  • 2 l wywaru
  • 2 łyżeczki suszonych warzywek
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • Pieprz cayenne
  • Sól

Przepłukaną soczewicę i ryż zalewam wywarem - czas gotowania mają podobny. Dodaję przyprawy - suszone warzywka, paprykę, sól i pieprz cayenne do smaku. Gotuję 16 min, po czym dodaję pokrojone pomidory - w wersji dla leniuchów z puszki, dla bardziej pracowitych - w sezonie świeże. Mieszam, zagotowuję i gotowe :)
Podaję posypaną świeżą posiekaną bazylią.




poniedziałek, 24 czerwca 2013

Gaspacho z mango



Po przyjeździe z wakacji z Katalonii na następny dzień wzięłam udział w warsztatach kulinarnych organizowanych przez Instytut Cervantesa i Restaurację Valparaiso. Potraktowałam je jako sposób na złagodzenie szoku pourlopowego - podziałało, ale tylko na chwilę. Niestety, powroty ze słonecznej Espanii to najgorsze, co się może przytrafić. Żal jest ogromny. Dziś minął już trzeci dzień, a mnie nadal źle. Całe szczęście, mam na pociechę przepyszne gaspacho, które robiliśmy na warsztatach. Jest tak dobre, że ciężko się od niego oderwać. I nie jest to zwykłe gaspacho...

Zostaliśmy podzieleni na grupy - dwie miały przygotować tradycyjne gaspacho, a dwie - nieco zmienioną wersję, z dodatkiem owoców. My wybraliśmy mango (którego jestem wielką fanką), a druga grupa - truskawki.

Alejo, szef kuchni, twierdził, że gaspacho jest najlepsze dopiero następnego dnia. O tak! Smak jest wręcz nieporównywalny! O ile wczoraj wieczorem, po zrobieniu, było bardzo dobre, o tyle dziś jest po prostu boskie!

Podałam je tradycyjnie z drobno pokrojoną papryką, pomidorem, cebulką (zapomniałam kupić ogórka, który też jest wskazany) i niewielkimi grzankami. Ale... samo w sobie, bez dodatków, jest czaderskie! Jak to mówią w Hiszpanii "de puta madre" - i nie jest to tak brzydkie określenie, jak nasze polskie, bezpośrednie tłumaczenie.

Składniki:


  • 1 kg pomidorów
  • 1 czerwona papryka
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 ogórka
  • 1 jabłko
  • 3/4 mango 
  • 3 łyżki oliwy
  • 6 łyżek octu jabłkowego
  • 2 filiżanki wody
  • Sól, pieprz

Ogórka, cebulę i mango obieramy, z papryki i jabłek odkrajamy gniazda nasienne. Wszystkie owoce i warzywa kroimy niestarannie, dodajemy oliwę, ocet (podobnież na tym etapie dobrze się zatrzymać - należy wymieszać wszystko i zostawić do macerowania się przez całą noc) i dwie filiżanki bardzo zimnej wody. Całość miksujemy. Dodajemy odrobinę soli i pieprzu, choć lepiej zrobić to następnego dnia.

Masę przecedzamy przez sitko, aby pozbyć się skórek i nasion pomidorów.

Wkładamy do lodówki i podajemy bardzo mocno schłodzone.

Polecam poczekać ten jeden dzień, a efekt będzie murowany!


środa, 8 maja 2013

Zakwas buraczany



Już kiedyś robiłam zakwas buraczany - tuż przed założeniem bloga, na Boże Narodzenie. Ugotowałam wtedy po raz pierwszy barszcz na zakwasie, a nie na surowych burakach. Wszystkim bardzo smakował. Jakoś jednak nie mogłam się zebrać do nastawienia zakwasu jeszcze raz. Planowałam przed jakimiś okazjami, ale jak już się zabierałam to okazywało się, że za późno. I robiłam zwykły barszcz.

Tym razem zgadałyśmy się z Asią o zakwasie - dostarczyła prawdziwych, wiejskich, czaderskich buraków, a ja zatroszczyłam się o kiszenie. Nastawiłam je i ... właściwie to zapomniałam o całej sprawie! I niby przypadkiem, całkiem w porę sobie o nich przypomniałam...


Składniki:


  • Buraki
  • Woda
  • Sól
  • Czosnek
  • Ziele angielskie
  • Pieprz
  • Liście laurowe

Specjalnie nie podaję proporcji - będę opisywać przygotowanie w słoikach litrowych (choć podobnież najlepiej jest kisić w kamionce, ale takowej nie posiadam i wychodzi wszystko OK).

Buraki myję i kroję na plastry lub półplastry - w zależności od wielkości. Wkładam je do słoików, do mniej więcej 3/4 wysokości. Dorzucam na słoik na oko: 2-3 ząbki czosnku (tym razem dałam pokrojone, ale mogą być też całe), 3 ziela angielskie, 4-5 ziarenek pieprzu, 1-1 1/2 listki laurowe (w zależności od wielkości). Całość zalewam solanką - taką jak do ogórków kiszonych - na litr wody daję płaską łyżkę soli - nie gotuję, temperatura pokojowa. Słoiki zakręcam i odstawiam na ok. 2 tygodnie.

Po tym czasie zlewam zakwas do butelki lub słoika i wkładam do lodówki. Podobnież może długo stać, ale ... raczej u mnie nie zagrzeje długo miejsca ;) Buraki kiszone nie są wg mnie szczytem smaków, nie wykorzystuję ich, ale może komuś podpasują?

PS. Jeśli ktoś chce wykorzystać zakwas jako lek przeciw anemii to myślę, że można spróbować dodać ciut mniej soli (ale raczej niewiele mniej, żeby się wszystko ukisiło).


poniedziałek, 4 marca 2013

Barszcz ukraiński




Uwielbiam barszcz ukraiński. Zresztą, uwielbiam wszystko, co ma związek z burakami - w szczególności zupy. Zazwyczaj barszcz ukraiński robiłam na szybko, z mrożonki warzywnej - dodawałam kilka ziemniaków i śmietanę. Ale już od pewnego czasu chodziła za mną myśl, żeby w końcu zrobić taki barszcz od podstaw, żeby zrobić kawał dobrej zupy. Fakt, wymaga to trochę więcej czasu i zachodu niż użycie gotowej mieszanki warzywnej, ale za to efekt jest zdecydowanie lepszy!

Składniki:

  • 1 kg buraków (3 średnie sztuki)
  • 3 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • Kawałek selera
  • 1/2 kg ziemniaków
  • 1 por
  • 1/4 niewielkiej kapusty włoskiej
  • 3 l wody
  • Sól, pieprz
  • Ocet (zamiennie można użyć sok z cytryny)
  • Śmietana

Zaczęłam od buraków. A dokładniej od założenia gumowych rękawiczek ;)

Buraki pokroiłam w kostkę i polałam je jakimiś 2 łyżkami octu - całość wymieszałam i odstawiłam na pół godziny. Jest to trik, którego nauczyła mnie pani Dorotka - pracowałyśmy razem w indyjskiej restauracji - do gotowania barszczu, który nie traci wtedy koloru.


W międzyczasie obrałam marchewki, pietruszkę, selera i ziemniaki i pokroiłam w kosteczkę. Białą i jasnozieloną część pora w plasterki, a kapustę poszatkowałam.

Po ok. 30 min zalałam buraki wodą. W momencie, kiedy zawrzała, dodałam jeszcze łyżkę octu. Po chwili wrzuciłam warzywa i dodałam soli. Całość gotowałam ok 45 min, po czym dodałam śmietany i posypałam dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu.

W zanadrzu miałam przygotowany koncentrat buraczany, ale nie było potrzeby go dodawać.




Zupy wyszło jak dla wojska, dlatego odlałam dwa litrowe słoiki i je zapasteryzowałam na czarną godzinę.
Na normalny użytek polecam zmniejszyć proporcjonalnie składniki - ja już nie chciałam się bawić w żadne małe ułamki, dlatego zostawiłam faktyczną ilość.