Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 sierpnia 2017

Zapiekana owsianka bananowa

                                                                                                             
W niedzielę lubię sobie zrobić nieco inne śniadanie niż zazwyczaj. Dziś była to zapiekana owsianka z bananem, suszonymi owocami i migdałami. Oczywiście, dodatki są dowolne - wedle gustu. Ja polecam suszone wiśnie i porzeczki, bo są słodko-kwaśne i fajnie współgrają ze słodkim bananem.


Składniki (2 porcje):


  • 80 g płatków owsianych
  • 1 banan (100 g)
  • 10 g płatków migdałowych
  • 10 g suszonych wiśni
  • 20 g suszonych czarnych porzeczek


Banana rozcieram widelcem, do papki dodaję pozostałe składniki (wiśnie kroję na mniejsze kawałeczki). Wkładam dobrze wymieszaną masę do posmarowanych kokilek i zapiekam 15 min w 200 st.


Podaję z jogurtem i odrobiną świeżych owoców (jabłko, śliwka, etc.) w osobnej miseczce.

Porcja samej owsianki to 267 kcal. Smacznego!


niedziela, 16 lipca 2017

Batoniki owsiane - z bakaliami i bananem

                                                                                                                   
Kiedy chodzę w góry, lubię wziąć czasem ze sobą jakiś batonik owsiany - w razie gdybym opadła z sił. I - o ile można nawet czasem kupić jakiś porządny batonik (nie ulepek z cukru i z naturalnymi składnikami) - to jednak fakt jest taki, że jeśli zrobimy go sami to mamy pewność, że jest to wyrób dokładnie taki jaki chcemy i potrzebujemy.

Na dzisiejszą wycieczkę na Turbacz postanowiłam zatem zrobić takie batoniki. Roboty chwila-moment, a dobry zastrzyk energii - gwarantowany!

Składniki:

  • 150 g płatków (u mnie wymieszane owsiane z żytnimi)
  • 50 g migdałów
  • 50 g orzechów włoskich
  • 50 g żurawiny
  • 1 banan
  • 1 jajko
  • 2 łyżki jogurtu
  • 1 łyżeczka miodu

Tak naprawdę to bakalie możemy dodać jakie chcemy i ile chcemy - wszystko zależy od naszego gustu. Ja - na ten przykład - nie lubię rodzynek, więc nie znajdziecie ich u mnie w przepisach, ale jakbym dorwała suszone wiśnie albo porzeczki - to brałabym bez mrugnięcia okiem :)

Bakalie siekam i mieszam z płatkami (migdały kupiłam już w słupkach - z lenistwa). Banan rozcieram widelcem, dodaję do niego jajko, dwie łyżki jogurtu naturalnego oraz łyżeczkę miodu (jeśli nie jesteście - jak ja - wielkimi fanami słodkiego to w zupełności wystarczy). Mieszam suche i mokre składniki, po czym wylewam je do niewielkiego naczynia żaroodpornego, wyłożonego papierem do pieczenia. Wyrównuję i wkładam do piekarnika nagrzanego do 175 stopni na 25 min.
Po tym czasie wyciągam masę z papierem na kratkę i czekam aż ostygnie - dopiero wtedy kroję. 

Z podanych składników wyszło mi 8 batoników, po ok. 210 kcal każdy. Oprócz wyjścia w góry świetnie spisują się jako drugie śniadanie czy popołudniowa przekąska.

Smacznego!

czwartek, 1 czerwca 2017

Placuszki owsiane z jagodami

...czyli owsianka inaczej!
W tygodniu na śniadanie zjadam owsiankę z jogurtem i jakimiś owocami.
W weekend natomiast lubię zrobić sobie jakieś fikuśniejsze śniadanie. Od kilku tygodni myślałam, żeby może zrobić jakieś placuszki, ale ciągle kończyło się na czymś innym. W ostatni weekend nie miałam za wiele w lodówce i jedynym pomysłem śniadaniowym była znów owsianka... Pomyślałam jednak, że przecież mogę ją nieco urozmaicić i zrobić właśnie placuszki. Z podanych składników wychodzą 4 placuszki - to jest bardzo solidne śniadanie (czwarty ledwo dojadłam!)!


Składniki:
  • 45 dkg (4 spore łyżki) płatków owsianych
  • 1 jajko
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 garści jagód (u mnie mrożone)
  • 1 łyżeczka miodu

Płatki przesypuję do blendera i miksuję - nie musi być na turbo gładką mąkę - fajnie nawet jak coś chrupie pod zębami. Dodaję jajko, jogurt i miód - dobrze wszystko mieszam i na koniec dodaję jagody - po czym delikatnie łączę składniki.

Wylewam masę na gorącą patelnię (delikatnie posmarowaną olejem) - na początku myślałam, że może być ciężko z przewracaniem placuszków, bo masa była dość rzadka, ale nie - super się je przekręcało. Smażyłam po kilka minut na każdej stronie - do momentu aż się przyrumieniły.

Polałam je jeszcze jogurtem - jeśli ktoś lubi, można jeszcze posypać cukrem pudrem.

To świetne śniadanko na Dzień Dziecka :) Przy okazji - serdeczne życzenia dla wszystkich dzieci - i tych małych, i tych dużych! :)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Chleb na zakwasie



Na początku wpisu chciałabym bardzo podziękować Krzyśkowi, Mamie Krzyśka i Anecie za zakwas, który od nich dostałam. Gdyby nie to chleba by nie było!

Ze trzy lata temu, podczas wakacji na Mazurach dostałam od Pani Gospodyni zakwas na chleb. Niestety, był to okres wyjazdów i zakwas mi się zmarnował. Żal mi było, ale nie chciało mi się samej hodować zakwasu. Aż tu pewnego pięknego dnia Krzysiek wspomniał, że jego Mama robi chleb na zakwasie! Obiecał przywieźć porcję.

Dostałam więc słoiczek wraz z przepisem, wg którego zakwas można trzymać do 10 dni. Znów mi tak schodziło i schodziło, codziennie, kiedy już zasypiałam nagle budziła mnie myśl: "ZAKWAS!! muszę jutro upiec chleb, bo się zmarnuje!" No i o mały włos, a by się zmarnował :P Całe szczęście, w ostatniej chwili zagniotłam chleb, który piekę teraz co tydzień, w niedzielę. Naprawdę, jest przepyszny. Do tego bardzo pożywny (dwie niewielkie kromeczki zapychają) i długo trzyma świeżość. Ostatnim razem skończyłam go w piątek i nawet nie był lekko podeschnięty.

Przepis Mamy Krzyśka trochę zmodyfikowałam, ale był dla mnie bazą.

Składniki:



  • Zakwas
  • 2 kubki mąki pszennej
  • 2 kubki mąki pełnoziarnistej
  • 1/2 kubka otrębów
  • 1/2 kubka płatków owsianych
  • 2 garści pestek dyni
  • 2 garści pestek słonecznika
  • 1 płaska łyżka soli
  • 1/2 opakowania suchych drożdży
  • 2 1/2 szklanki ciepłej wody


Zakwas, mąkę, otręby, sól i wodę dokładnie mieszam. Odkładam do słoika 3-4 pełne łyżki ciasta, jako zakwas na kolejny raz. Można go użyć w przeciągu 4-10 dni. 

Jeśli chodzi o mąkę razową to używam różnej - raz mieszanej orkiszowo-pszenno-żytniej, innym razem pszennej, innym razem żytniej... Co akurat wejdzie pod rękę ;)

Do masy dodaję ziarna dyni, słonecznika, płatki owsiane (Mama Krzyśka dorzuca jeszcze siemię lniane i sezam - ogólnie można dodać jakiekolwiek ziarna), drożdże - ja używam z wygody suszonych. Wszystko dokładnie mieszam, wyjdzie takie średnio rzadkie ciasto i odkładam na 8 godzin do wyrośnięcia w dużym garnku.

Po tym czasie smaruję długą keksówkę olejem i wysypuję otrębami. Przekładam masę do brytfanki i czekam jeszcze z godzinę - półtorej aż wyrośnie. Lekko kropię wodą i posypuję jeszcze płatkami owsianymi.

Nastawiam piekarnik na max. Wkładam chleb, po 15 min zmniejszam temperaturę do 180 stopni i piekę jeszcze ok 75 min aż brzegi zaczną lekko odchodzić od ścianek keksówki. Co jakiś czas lekko kropię wierzch wodą.

środa, 7 sierpnia 2013

Ciasteczka bananowo-owsiane



                                                                                                                           
Ciasteczka, które są dobre zarówno na śniadanie, drugie śniadanie, deser, podwieczorek czy przegryzkę na wycieczce. Jednym słowem - dobre na wszystko. Do jedzenia też dobre ;) I bardzo syte. Zrobiłam w weekend, bo Filip szedł w góry, a ja jechałam nad wodę. A za poddanie pomysłu dziękuję Kawce :)

Składniki:


  • 1 1/2 kubka płatków owsianych
  • 1/2 kubka mąki razowej (u mnie 3 ziarna: orkisz/pszenica/żyto)
  • 2 niewielkie banany
  • 6 kostek czekolady
  • 2 łyżki miodu
  • 50 g masła 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • Szczypta soli
  • Kilka kropel soku z cytryny

Masło stopiłam, banany zmiażdżyłam widelcem i pokropiłam odrobiną soku z cytryny, czekoladę pokroiłam w małą kosteczkę. Wszystkie składniki wrzuciłam do jednego gara i wymieszałam łyżką.

Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni. Blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia i łyżką nakładałam (w miarę) okrągłe ciasteczka. Piekłam 20 min.


sobota, 16 czerwca 2012

Pieczona owsianka (granola?)



O tym, że płatki owsiane są zdrowe przekonywać nikogo nie trzeba. Wie to i duży, i mały.



Ja bardzo lubię pieczone płatki owsiane, w szczególności w formie ciasteczek takich jak te i te. Natomiast nienawidzę gotowanej owsianki, która dla mnie nie ma smaku, a do tego jest okropną breją. Ale lubię granolę. A że lato prawie że już w pełni postanowiłam zrobić troszkę lżejszą jej wersję - co, niestety, nie oznacza, że mało kaloryczną. Ale na pewno zdrową i idealną na rozpoczęcie dnia - taką, po której nie ma się ochoty podgryzać już do obiadu :) W związku z tym, że trochę ją odchudziłam i nie dałam dużej ilości miodu, jej konsystencja jest dość sypka, dlatego wolałam nazwać ją "pieczoną owsianką". A płatki są takie, jakie lubię - bardzo chrupiące :)


Składniki:

  • 1 1/2 kubka płatków owsianych
  • 3 łyżki otrębów
  • 3-4 garści orzechów laskowych
  • 3-4 garści orzechów włoskich
  • 3 garści suszonej żurawiny
  • 1/2 kubka ciepłej wody
  • 4 łyżki miodu

Płatki owsiane wrzuciłam do miski, dodałam do nich również posiekane orzechy. Miód rozpuściłam w wodzie, dolałam do płatków i wszystko wymieszałam.




Piekarnik nastawiłam na 175 stopni. Blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia i wysypałam na nią zawartość miski. Po kilku (może 5 minutach) przemieszałam całość. Zaglądałam od czasu do czasu, żeby zamieszać i nie przypalić mojej owsianki. Po 15 minutach zmniejszyłam temperaturę do 150 stopni i zapiekałam w sumie 40 min (oczywiście, stale mieszając).





Po wyciągnięciu owsianki z piekarnika dodałam pokrojoną żurawinę. Można by się także pokusić o czekoladę - świetnie tu pasuje! A jak się doda kilka świeżych truskawek - to dopiero jest bajka!

Zajadam najchętniej z jogurtem naturalnym - pyszotka!

PS. Z tej ilości wyszedł mi litrowy słoik i jeszcze ciut - tak na pół porcji.

poniedziałek, 26 marca 2012

Owsiane ciasteczka z żurawiną i jabłkiem



                                                                                                         
Od dwóch tygodni chodzą za mną ciasteczka owsiane. Bardzo smakowała mi wersja z orzechami i czekoladąale postanowiłam ją nieco zmodyfikować. Szczególnie, że po ostatniej wizycie na Hali Targowej czeka na odpowiedni moment suszona żurawina. Kupiłam ją u bardzo miłego pana, który sprzedawał również kilka - kilkanaście rodzajów kaszy oraz różne pestki - m.in. niełuskane (!) pestki dyni, których mój Brat jest wielkim fanem, a mamy ogromny problem, aby znaleźć je w Krakowie.



Wracając do tematu ciasteczek postanowiłam, że zrobię owocową wersję. Podczas wyrabiania ciasta unosił się boski zapach jabłek połączonych z masłem...

Składniki:

  • 1 kubek płatków owsianych
  • 3/4 kubka mąki
  • Ok. 10 dkg suszonej żurawiny (niecałe pół kubka)
  • 1 niewielkie jabłko
  • 3 łyżki cukru
  • 50 g masła
  • 1 1/2 łyżki śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • Parę kropel ekstraktu waniliowego
  • Odrobina soku z cytryny

Do garnka wsypuję płatki owsiane, mąkę (tym razem zwykłą, pszenną - razowa wyszła), dodaję żurawinę, jabłko starte na grubych oczkach i pokropione sokiem z cytryny. Dodaję cukier, proszek do pieczenia, stopione i lekko przestudzone masło, śmietanę i odrobinę ekstraktu waniliowego. Ekstrakt można zastąpić łyżeczką cukru wanilinowego.

Wszystkie składniki dokładnie mieszam. Najpierw rózgą, a następnie ręką. Ciasto jest lepiące się, nie jest spójne, więc zdecydowanie najlepszym narzędziem do mieszania jest ręka :)



Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Blaszkę wykładam papierem do pieczenia. Ręce lekko moczę wodą. Nakładam ok. łyżkę ciasta, robię z niej kulkę i lekko uklepuję na blaszce, aby nadać ciasteczkom w miarę okrągły kształt. Oczywiście w miarę - nie chodzi nam przecież o idealne kształty, ale o dobry smak!



Ciastka piekę ok. 30 - 35 min, dopóki nie nabiorą złotego koloru. Z podanych składników wyszło mi 14 ciasteczek. Wydaje się, że nie jest to dużo, ale dość szybko zaspokajają nasz apetyt. Są super - chrupiące na zewnątrz, miękkie w środku, jednocześnie słodkie i kwaskowe :)

piątek, 10 lutego 2012

Owsiano - orzechowe ciasteczka miodowe

                                                                                                             
Dziś chyba nie był mój dzień. Myślę, że całodzienny nerw na wszystko jest wystarczającym powodem, żeby poprawić sobie humor ciasteczkami. Ale, żeby nie były to tzw. "puste kalorie" postanowiłam zrobić coś ze zdrowych produktów. Kalorii pewnie i dużo, ale za to jakieś witaminki i błonnik też się znajdą :)





Składniki:

  • 1 1/2 kubka płatków owsianych
  • 1 kubek mąki żytniej razowej
  • 1/2 (ok. 75g) kubka orzechów włoskich
  • 50 g mlecznej czekolady
  • Ok. 80 g rozpuszczonego masła
  • 2 pełne czubate łyżki miodu
  • 2 łyżki śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli

Orzechy i czekoladę pokroiłam na drobniejsze części, wszystkie składniki wrzuciłam do jednego garnka. Wymieszałam rózgą - chwilę zeszło, gdyż masa jest gość gęsta.



Piekarnik nastawiłam na 180 stopni. Blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia, na który łyżką wykładałam porcje ciasta. przyklepywałam lekko, żeby nadać im w miarę okrągły kształt i mniej więcej tę samą grubość. Piekłam 17 min, +/- 2 min w zależności od grubości ciastek. Z tej ilości składników wyszły mi 24 ciasteczka.

2 ciasteczka i "nerw" zniknął :)

Są idealne na śniadanie z dodatkiem szklanki mleka lub jako przegryzka na II śniadanie czy podwieczorek :)