Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Lody z banana

                                                                                                                       
To jest coś, co już od dawna chciałam zrobić. Widziałam wiele przepisów na lody z mrożonych bananów i bardzo mnie kusiły, ale jakoś nie mogłam się zebrać, aby je wypróbować. Jakiś czas temu miałam już dojrzałego banana, którego nie dałam rady już dojeść - wrzuciłam go więc pokrojonego do zamrażarnika. Wczoraj przyszedł czas próby! :)

Składniki:

  • 1 dojrzały banan
  • 2 garści mrożonych owoców (u mnie tym razem wiśnie)
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego

Jeśli nie mamy mrożonego banana, pokrójmy świżego na plasterki, rozłóżmy na tacce pod przykryciem i poczekajmy aż się zmrozi (ok. 2 godz.)

Mrożone plasterki banana, dwie garści mrożonych wiśni i 2 łyżki jogurtu naturalnego zblendowałam. Używałam ręcznego blendera (żyrafy) i troszkę trzeba było pokombinować, ale się udało. Lody wyszły pyszne, gładkie, idealne, słodko-kwaśne, dokładnie takie, jak lubię. Bez dodatkowego cukru. Naprawdę, w niczym nie ustępują lodom z lodziarni :)

Dorzuciłam jogurt, bo chciałam mieć trochę mlecznego posmaku, a do tego trochę łatwiej wywijało mi się żyrafą. Przy mocniejszym blenderze, weganie mogą spokojnie pominąć ten składnik.

Jako że ilość lodów to były spokojnie trzy porcję, część włożyłam do zamrażarki, aby sprawdzić czy później będą zamarznięte na kość, czy będzie się z nimi dało coś zrobić.
W pierwszym momencie po wyjęciu z zamrażarki są jak skała, ale wystarczy kilka minut i już spokonie można ciepłą łyżką wyciągnąć je z pojemnika. Nadal są zamrożone (choć bardziej plastyczne), więc gdyby trzeba je było włożyć znów do zamrażarki - myślę, że nie ma problemu.

Smacznego!

niedziela, 27 sierpnia 2017

Zapiekana owsianka bananowa

                                                                                                             
W niedzielę lubię sobie zrobić nieco inne śniadanie niż zazwyczaj. Dziś była to zapiekana owsianka z bananem, suszonymi owocami i migdałami. Oczywiście, dodatki są dowolne - wedle gustu. Ja polecam suszone wiśnie i porzeczki, bo są słodko-kwaśne i fajnie współgrają ze słodkim bananem.


Składniki (2 porcje):


  • 80 g płatków owsianych
  • 1 banan (100 g)
  • 10 g płatków migdałowych
  • 10 g suszonych wiśni
  • 20 g suszonych czarnych porzeczek


Banana rozcieram widelcem, do papki dodaję pozostałe składniki (wiśnie kroję na mniejsze kawałeczki). Wkładam dobrze wymieszaną masę do posmarowanych kokilek i zapiekam 15 min w 200 st.


Podaję z jogurtem i odrobiną świeżych owoców (jabłko, śliwka, etc.) w osobnej miseczce.

Porcja samej owsianki to 267 kcal. Smacznego!


czwartek, 4 lutego 2016

Tort czekoladowo-wiśniowy

...tort z kremem z mascarpone i wiśniami

Mój Brat obchodzi w styczniu urodziny. W związku z tym, postanowiłam dla niego zrobić tort. Nie jestem bardzo biegła w robieniu tortów - na studiach zawsze były torty na gotowych spodach, z kremem z proszku i owocami. W sumie każdy wtedy był zadowolony. Ale teraz? No cóż, nie pozwoliłabym sobie na to. W przeciągu ostatniego roku, czy półtora, zdarzyło mi się zrobić kilka, jednak każdy miał "coś nie tak". Dlatego też podchodząc do tego tortu myślałam o nim i gmerałam w internecie przez 2 tygodnie, układając sobie w głowie co zrobić. Za bazę posłużył mi tort czekoladowo-malinowy z Moich Wypieków. Ale, oczywiście, nie może być, że nic nie zmienię. Po pierwsze - wolałam dodać wiśnie, po drugie - nie znalazłam frużeliny wiśniowej, a robić jej nie miałam czasu, po trzecie - słodyczy trzeba było nieco ująć. I tak oto wyszedł tort czekalodowo-wiśniowy z kremem z mascarpone.

Składniki:

Ciasto:

4 jajka
200 ml mleka
170 ml oleju
200-250 ml cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g mąki pszennej
80 g kakao
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:

500 g serka mascarpone
1 galaretka wiśniowa
250 ml cukru pudru
1 słoik drylowanych wiśni


Zaczynając od spodów - wszystkie składniki należy wymieszać. Tortownicę (w moim przypadku o średnicy 26 cm) wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia i wylać ciasto. Kilkukrotnie uderzyć denkiem o stół/blat, aby pozbyć się powietrza (mnie się całkiem nie udało, dlatego polecam jednak delikatne mieszanie ciasta, a nie używanie blendera). Piec w temperaturze 175 stopni ok. 55-60 min - do "suchego patyczka". Studzić w tortownicy. Ciasto wyrośnie, więc należy z niego obciąć "górkę" - można ją później użyć do obsypania boków ciasta (ja pominęłam).

Po wystudzeniu ciasto dzielę na dwie części (bardzo się stresowałam, żeby wyszło super). Muszę przyznać, że spody naprawdę są wilgotne i super czekoladowe - nie wymagają żadnego nasączania.

Przystępuję do robienia kremu - bardzo prosta sprawa - na początek w kilku łyżkach soku spod wiśni (wrzącego) rozprowadzam galaretkę wiśniową. Kiedy się studzi - miksuję mascarpone z 250 ml cukru pudru. Powoli dodaję wystudzoną galaretkę. Połowę rozprowadzam po pierwszym spodzie, na kremie rozkładam połowę słoika wiśni, które wcześniej pokroiłam w ćwiartki. Przykrywam drugim spodem. Rozprowadzam po nim oraz po bokach ciasta pozostałą część kremu, Dookoła, na górze, ozdabiam pozostałymi wiśniami.

Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałam się, że tort wyjdzie aż tak smaczny. Jest orzeźwiający, nie za słodki, wilgotny spód czekoladowy fajnie się łączy z kremem wiśniowym.

Polecam!


niedziela, 24 marca 2013

Ciasto z wiśniami i masą budyniową



...i super wiśniową galaretką

Ciasto iście miażdżące! Pyszność nad pysznościami!

Wczoraj po obiedzie naszło mnie na jakieś ciasto. Z owocami i galaretką. Ostatnie minuty w pracy spędziłam na wymyślaniu bo by tu zrobić. Przejrzałam kilka przepisów, pokombinowałam i oto co wyszło. Boskość! Zastanawiałam się czy to zjemy, ale połowa zniknęła w kilka minut, kiedy na chwilę podjechali Rodzice - na początku, kiedy mówiłam o tym cieście, Mama stwierdziła, żebym nie robiła go na Wielkanoc - wystarczy pascha. Jednak kiedy spróbowała... zgodnie z Tatą stwierdzili, że na Wielkanoc musi być!
Resztę udało mi się schować dla Martynki i Radka, którzy odwiedzili mnie po południu. No i dawno nikt nie sprawił mi tak ogromnej radości jak Rado, kiedy odpowiadał na pytanie o dokładkę :D

Składniki:

Na ciasto:


  • 1/2 kubka mąki
  • 1/4 kubka cukru
  • 10 dkg masła
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • Szczypta soli
Na masę:

  • 1 kubek mleka
  • 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka mąki pszennej
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1/4 kubka cukru
  • 1 żółtko

Dodatkowo:

  • 1 słoik drylowanych wiśni w zalewie (700ml)
  • 1 galaretka wiśniowa

Sobotni poranek mnie zaskoczył! Kiedy otworzyłam oko krzyknęłam wręcz: o jaaaaa! Pojawiło się słońce. Jestem trochę leniuszkiem i nie lubię od razu wstawać, ale jakoś słońce na mnie wpłynęło i po minucie wyskoczyłam z łóżka, żeby przygotować ciasto.

Zaczęłam od galaretki wiśniowej, którą rozpuściłam w 250 ml gorącej wody. Dobrze rozmieszałam, po czym dodałam jeszcze 250 ml zalewy spod wiśni. Dzięki temu galaretka była superwiśniowa! 

Ciasto - żadna filozofia. Rozpuściłam masło i lekko przestudziłam. Wszystkie składniki wrzuciłam do miski i rozmieszałam rózgą (nie włączałam miksera, bo jeszcze nie wszyscy się obudzili). Wylałam je do blaszki w rozmiarze 30x15 i piekłam 25 min w temp. 175 stopni.

Kiedy ciasto było w piekarniku zabrałam się za masę budyniową.
3/4 kubka mleka zagotowałam z cukrem i esencją waniliową. Z pozostałym mlekiem rozmieszałam dokładnie obie mąki. Kiedy mleko zaczęło się gotować, wlałam zimne mleko z mąką, żwawo mieszając rózgą, na koniec dodałam żółtko. Chwilę mieszałam, aż budyń zrobił się gęsty.

Kiedy ciasto było już gotowe, wyłożyłam na nie budyń, na którym ułożyłam wiśnie. Zalałam je galaretką po jakiś 30 min, kiedy ta już się lekko zaczęła ścinać.

To będzie chyba moje ulubione ciasto!