Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lutego 2016

Gulasz wieprzowy z octem balsamicznym i miodem


Prosty i pyszny gulasz, który idealnie smakuje z tłuczonymi ziemniaczkami :)

Składniki:

  • 40 dkg szynki wieprzowej
  • 1 duża cebula
  • Ocet balsamiczny
  • Miód
  • Ziele angielskie
  • Liść laurowy
  • Sól
  • Woda

Szynkę kroję w drobną kostkę i marynuję je w mieszance 2 łyżek oliwy, 2 łyżek octu balsamicznego i połowie łyżki miodu. Ja zostawiłam mięso na ponad 12, bo wychodziłam z domu, ale myślę, że godzinka spokojnie wystarczy.

Cebulę drobno kroję - tak naprawdę nie ma znaczenia jak, bo rozpadnie się ona w sosie.

Podsmażam najpierw mięso (bez oliwy, korzystając z tej z marynaty), które przerzucam do garczka, a następnie na tej samej patelni dodaję nieco oliwy i podsmażam cebulę. Do składników dolewam resztki marynaty, podlewam wodą, tak by przykryła mięso, dodaję dwa ziela angielskie i liść laurowy oraz sól i pół łyżki miodu. Całość duszę na bardzo niewielkim ogniu, by tylko sobie "pyrkało". W międzyczasie próbuję czy nic nie brakuje. Ważne, żeby lekką kwasowość octu zbilansować słodyczą miodu.

Mięsko dusi się ok. 1,5-2 godziny, dopóki nie będzie miękkie, a cebula się całkiem nie rozpadnie.

Idealne z ziemniaczkami, podałam do tego sałatkę z ogórków kiszonych, pomidora, cebulki i oliwy.

Smacznego!

sobota, 19 września 2015

Zapiekanka ziemniaczana z gulaszem z szynki



Bardzo lubię wszelakiego rodzaju zapiekanki, a te ziemniaczane - w szczególności. Choć nie są to niskokaloryczne ani lekkie dania to jednak czasem człowiek musi - inaczej się udusi :)

Tym razem zmodyfikowałam zapiekankę - uwielbiam i jem już od dzieciństwa zapiekankę ziemniaczaną z mięsem mielonym. Jednak teraz zrobiłam nowość - właściwie jest to gulasz z szynki wieprzowej przykryty puree ziemniaczanym i zapieczony. Jak wszystko z ziemniakami z masłem - było pyszne!

Składniki:


  • 50 dkg szynki wieprzpwej
  • 1 cebula
  • 1 marchewka
  • 2-3 łyżeczki musztardy dijon
  • 2 łyżeczki miodu
  • Sól, pieprz
  • 2 liście laurowe
  • 2-3 ziela angielskie
  • Woda
Na puree:

  • 75 dkg ziemniaków
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka mleka
  • Pieprz
  • Parmezan - do posypania

Mięso pokroiłam w kostkę, wymieszałam z miodem i musztardą - odstawiłam do lodówki na godzinę.

Cebulę pokroiłam w drobną kostkę i podsmażyłam. Po chwili dodałam do niej startą na dużych oczkach marchewkę. Chwilę razem podsmażyłam i przełożyłam do innego garnka. Mięso podsmażyłam na złoty kolor i dodałam do warzyw, podlałam nieco wodą, dodałam ziele angielskie, liście laurowe, sól i dusiłam ok. 1.5 godziny na niewielkim ogniu aż mięso było mięciutkie.

W międzyczasie ugotowałam ziemniaki, utłukłam je z masłem, mlekiem i pieprzem (ciut za dużo mleka mi się polało i były nieco rzadkie, w sumie myślę, że mleko sobie można nawet podarować).



Kiedy mięso było już miękkie wysmarowałam masłem naczynie do zapiekania, nałożyłam do niego gulasz i przykryłam ziemniakami. Posypałam je jeszcze wiórkami masła.

Włożyłam do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni. Po 15 minutach posypałam serem (parmezan/dziurgas/cesarski, etc. - jakiś twardy) i zapiekałam jeszcze 10 min.



wtorek, 21 kwietnia 2015

Pasztet



Mistrzynią pasztetu jest moja Babcia - zawsze robiła pyszny pasztet - czy to od święta, czy to nie od święta :) W tym roku na Święta Wielkanocne postanowiłam spróbować czy i ja się nadam do tego wyrobu. Trochę się bałam, kiedy przypominałam sobie z dzieciństwa wielką żółtą miednicę, w której pochylona Babcia mieszała pasztet i wydawało mi się to niesamowicie trudnym zadaniem. Co się okazuje - trudne absolutnie nie jest, a jedynie nieco czasochłonne.

Krążą pogłoski, że w pasztecie musi się znaleźć wątróbka. Obalam te plotki - nie, nie musi. Wręcz przeciwnie - pasztet bez wątróbki jest dużo smaczniejszy!

Składniki:
  • 90 dkg pręgi wołowej
  • 90 dkg łopatki wieprzowej
  • 1 udko kurczaka
  • 25 dkg królika
  • 45 dkg boczku
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • Kawałek selera

  • Przyprawy do zagotowania:
    kilka liści laurowych,
    ziele angielskie,
    pieprz czarny

  • 2 duże cebule
  • 6 jajek
  • Sól
  • Pieprz
  • Słonina do wyłożenia blaszki

Pracę rozłożyłam sobie na dwa dni. Pierwszego dnia wieczorem zajęłam się gotowaniem mięsa i warzyw. Zaczęłam od pokrojenia mięs (oprócz kurczaka) w kostkę i podsmażenia go (udko także) na złoty kolor. Mięso - oprócz udka i królika - zalałam niewielką ilością wody - tak aby ledwo przykryć je wodą. Po godzinie delikatnego gotowania się dodałam kurczaka, królika oraz obrane warzywa - z wyjątkiem cebuli. Przyprawy zawinęłam w gazę i związałam białą nitką, żeby nie mieć później problemu z ich wyciągnięciem. Całość gotowałam w sumie niecałe 3 godziny - aż wszystko było mięciutkie.

Odstawiłam na balkon i poszłam spać, bo był już środek nocy ;)


Rano zabrałam się najpierw za mielenie mięsa. Okazało się, że z wywaru zrobiła mi się galaretka, więc musiałam odrobinkę podgrzać garnek :) Pokrojoną cebulę dość dobrze podsmażyłam i zmieliłam ją również z resztą warzyw i mięsem. Masę zmieliłam trzykrotnie (nawet tak mi się spodobało, że miałam ochotę zmielić czwarty raz, ale już czasu mi brakło!).

Do masy dodałam sól, duuuuuuużo świeżo zmielonego pieprzu, żółtka z 6 jajek i dobrze wymieszałam rękami. Z białek ubiłam pianę i tę już delikatnie wymieszałam z masą.

Masy wystarczyło mi na dwie blaszki - jedną dużą keksówkę 30x15 i drugą mniejszą - 12x26. Należy je posmarować tłuszczem, wyłożyć cienkimi plasterkami słoniny i posypać bułką tartą. Masę wyłożyć i dobrze ubić, aby nie było w niej powietrza. Zapiekać ok 1,5-2 godziny w 200 stopniach (do momentu kiedy się wierzch pięknie przyrumieni).

Babcia była dumna :) 




wtorek, 24 czerwca 2014

Ostry gulasz wieprzowy z soczewicą


Po półtora tygodnia jedzenia na mieście, choćby nie wiem jak pyszne to jedzenie było, człowiek ma ochotę zjeść coś w końcu domowego. Jakiś czas też, a właściwie przez cały wyjazd nie jadłam nic ostrego, więc trzeba było nadrobić po przyjeździe i to ze zdwojoną siłą. Czasem to się zastanawiam czy się kiedyś ograniczę, bo sypię przypraw coraz więcej i więcej... No ale co kto lubi :)


Składniki:

  • 30 dkg mięsa z szynki
  • 3 łyżki zielonej soczewicy
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • Przyprawa do chilli con carne
  • 1 suszona papryczka pepperoncino
  • Sól
  • Oliwa

Mięso marynuję w odrobinie oliwy i słusznej ilości przyprawy do chilli con carne przez ok. pół godziny. Podsmażam je, zalewam wodą, tak by płyn przykrył mięso, dodaję sól, kruszone pepperoncino i duszę na małym ogniu, z nieco odkrytą pokrywką przez ok. godzinę - półtorej. Po tym czasie dodaję soczewicę, a po kolejnych 20-30 min, kiedy soczewica i mięso są miękkie, dodaję koncentrat pomidorowy, przesmażony wcześniej na patelni (lub pomidory z puszki). Zostawiam na dwie min i gotowe. Idealne z ryżem :)




czwartek, 13 marca 2014

Gulasz musztardowo-miodowy



Od razu się przyznaje - zdjęcia są słabe. Chciałam się pochwalić ładnymi talerzami, które dostałam, a zanim zgrałam zdjęcia to zjadłam mięso :)

Muszę przyznać, że dawno tak dobrego mięsa nie zrobiłam.

Kupiłam kawałek łopatki wieprzowej, zamarynowałam, a że się trochę szlajałam to mi się marynowała łopatka z 1,5 dnia. Nie dość, że sos wyszedł ekstra to mięso było mięciutkie i kruchutkie - no do niczego się przyczepić nie można!

Składniki:


  • 30 dkg łopatki wieprzowej
  • 1 cebula
  • 1/2 marchewki
  • 1/2 pietruszki
  • Kawałek selera
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżeczka białej gorczycy
  • Sól, pieprz
  • Woda
Na marynatę:

  • 1 czubata łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżka oliwy

Mięso pokroiłam, i dodałam do niego składniki marynaty. Myślę, że jak się z godzinę pomarynuje to wystarczy. Oczywiście, im dłużej tym bardziej marynata wpłynie na mięso, ale godzina będzie OK.

Podsmażyłam kawałki mięsa na oliwie i przełożyłam do garczka. Uwaga, bo miód się może przypalić.

Na tej samej patelni podsmażyłam też cebulę pokrojoną w cienkie piórka (tak, żeby łatwiej się było jej rozpaść i stać naturalnym zagęstnikiem sosu), marchewkę w półtalarki, a pietruszkę i seler w jak najdrobniejszą kostkę.

Mięso posypałam gorczycą, dodałam warzywa, łyżeczkę musztardy i zalałam wodą - tak, by przykryła mięso. Dusiłam na delikatnym ogniu ok. 1,5 godziny.

Po godzinie sprawdziłam zawartość przypraw - liczyłam, że gorczyca i musztarda zastąpią sól, ale jednak szczypta się przydała. Na sam koniec posypałam świeżo zmielonym pieprzem.

Podałam z kaszą i ogórkiem kiszonym.



wtorek, 18 września 2012

Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietanowo - pieprzowym






Podczas szkolenia w Warszawie widziałam się z Maćkiem (tym od królika) i oczywiście, musieliśmy porozmawiać na tematy kulinarne. Zarzucił mi wtedy pomysł, który nie mógł się ode mnie odczepić. Opowiadał o jakiś warsztatach kulinarnych czy raczej o spotkaniu z kucharzami zajmującymi się kuchnią włoską. M.in. wspomniał o prażeniu pieprzu na patelni, a dopiero później smażeniu na niej mięsa. Co prawda pamięć mam dobrą, ale krótką i jedyne, co pamiętam, to ten pieprz.  No i jeszcze pomysł, który zrodził się mi wtedy w głowie - polędwiczki w sosie śmietanowo - pieprzowym. Wtedy taka potrawa wydała mi się fantastyczna. Teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że fantastyczna to mało powiedziane....





Składniki:

  • 1 polędwiczka wieprzowa
  • 5-6 łyżeczek kolorowego pieprzu w ziarnach
  • 200 ml śmietany 30%
  • 50-100 ml wody
  • 1 łyżeczka suszonych warzywek
  • Sól
  • Marynata: oliwa i sok z cytryny

Polędwiczkę zamarynowałam w oliwie wymieszanej z sokiem z cytryny. Zostawiłam na całą dobę, bo miałam leniwą niedzielę...

Dziś po powrocie z pracy pokroiłam polędwiczkę w medaliony ok. 1,5-2 cm grubości. Lekko tylko ugniotłam dłonią.

Pieprz lekko ugniotłam w moździerzu, ale nie na "drobny mak". Wrzuciłam na suchą, rozgrzaną patelnię i mieszając co chwilę prażyłam jakieś 4-5 min.



Lekko posoliłam polędwiczki i włożyłam je na patelnię, bez tłuszczu. Pozwoliłam im się ładnie zrumienić z każdej strony, po czym zalałam śmietanką i odrobiną wody. Dosypałam jeszcze suszonych warzywek. Zmniejszyłam ogień i przykryłam pokrywką. Od czasu do czasu mieszałam, im dłużej polędwiczki się dusiły, tym częściej, bo sos stopniowo gęstniał i mógłby przywrzeć.

Po ok. 30 min polędwiczki były już miękkie.

Podałam z ziemniaczkami i sałatką.

Ten sos jest naprawdę boski!