Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2020

Sernik na czekoladowym spodzie z herbatników

                                                                                                                 

Na sobotnie granie w Cywilizację postanowiłam przynieść coś smacznego na przekąskę. Miałam ochotę upiec ciasto - wstępnie myślałam o cieście z wiśniami, ale nie znalazłam ich w sklepie. Rzucił mi się za to w oczy ser twarogowy w wiaderku... :) 


Składniki:

Spód:

  • 250 g herbatników maślanych 
  • 2 łyżki kakao
  • 60 g masła

Masa serowa:
  • 1 kg twarogu 
  • 6 jajek
  • 175 g cukru
  • 10 dkg masła
  • 2 płaskie łyżki mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 aromatu migdałowego

Zaczynam od spodu - rozkruszam herbatniki, dodaję do nich kakao i rozpuszczone masło. Foremkę wykładam papierem do pieczenia i wykładam, ubijając, masę herbatnikową. Wkładam do lodówki na pozostały czas przygotowania ciasta. Tym razem użyłam dość dużej foremki (25x40), bo okazało się, że mała wyszła. Dzięki temu ciasto wyszło niewielkie i miło się je jadło. Twaróg z 1 kg sera zrobicie też z sukcesem w tortownicy np. 25-26 cm, wtedy będzie wyższy, a spód grubszy.

Żółtka oddzielam od białek. Te pierwsze ucieram najpierw z cukrem (jeśli lubicie słodki sernik, dodajcie trochę więcej). Następnie powoli dodaję masło, cały czas miksując, a po maśle - ser, łyżka po łyżce. Dodaję też 1/2 aromatu migdałowego (to patent Cioci Justynki, super się zgrywa z sernikiem!)
Białka jajek ubijam ze szczyptą soli na sztywną pianę, którą dokładam do masy serowej po trochu, delikatnie mieszając.

W międzyczasie nastawiam piekarnik na 175 stopni, wkładam na jego dno naczynie z wodą. Masę serową wylewam na pokruszone herbatniki, wstawiam do piekarnika na 1/3 wysokości (od dołu) i piekę ok. 1:10 h. Sernik będzie mocno wyrastał w piekarniku, ale później opadnie.

Ciasto studzę stopniowo - najpierw otwierając drzwiczki piekarnika, a dopiero jego po ostygnięciu wyciągam i studzę dalej w foremce. Przechowuję w lodówce. Miałam zamiar jeszcze polać sernik czekoladą, ale już nie zdążyłam - może wypróbuję taki patent następnym razem. Można również posypać cukrem pudrem albo po prostu zostawić taki, jaki wyszedł z piekarnika :)

sobota, 11 maja 2019

Ciasto z rabarbarem i kruszonką

                                                                                                                                     
Z ostatniej wycieczki na plac Imbramowski przywiozłam m.in. rabarbar. Muszę przyznać, że był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy kupiłam rabarbar - u nas w domu jakoś nigdy się go nie używało. Dopiero kilka lat temu po raz pierwszy jadłam z nim kruche ciasto i bardzo mi posmakowało - lubię połączenie słodkiego z kwaśnym. Ja postanowiłam zrobić najprostsze ucierane ciasto - niewielkim wysiłkiem uzyskałam pyszny podwieczorek.


Składniki:

  • 1 szklanka (150g) mąki
  • 1/2 szklanki (130g) cukru
  • 2 jajka
  • 80 g masła
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 200g (2 łodygi) rabarbaru


Kruszonka:
  • 1 łyżka masła
  • 4-5 łyżek cukru
  • 4-5 łyżek mąki



Jajka wyciągam wcześniej, aby nabrały temperatury pokojowej. Ubijam je na puszystą masę z cukrem. Masło roztapiam i mieszam z mlekiem, aby trochę je przestudzić. 
Do masy jajecznej partiami dosypuję mąkę z proszkiem do pieczenia i mleko z masłem. Dolewam ekstraktu waniliowego. Kiedy masa jest gotowa, wylewam ją do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia foremki (27x18 - jeśli użyjecie mniejszej, ciasto wyjdzie wyższe).

Rabarbar kroję w cienkie plasterki, które rozrzucam po cieście. Posypuję je kruszonką, zrobioną z roztopionego masła (szybsza wersja) i równych proporcji mąki i cukru. 

Piekę 35 min w 180st. 


niedziela, 5 maja 2019

Ciasto czekoladowe z owocami leśnymi


Miałam ogromną ochotę upiec jakieś ciasto - całe szczęście wychodziłam "w gości", więc miałam również i powód. Niestety, sklep były zamknięte, a nie miałam wiele składników w domu - zaczęłam więc przeglądać internet w poszukiwaniu inspiracji. Posiłkowałam się przepisem z Kwestii Smaku, który - jak to ja - nieco zmodyfikowałam.

Ciasto jest puszyste, bardzo lekkie, a kwaśne owoce idealnie się łączą z czekoladowym spodem.

Składniki:

  • 80 g masła
  • 1 szklanka (150g) mąki
  • 1/2 szklanki (130g) cukru + 2 łyżeczki
  • 1/2 szklanki mleka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki kakao
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 200 g mrożonych owoców leśnych
  • Cukier puder do posypania lub polewa czekoladowa


Wszystkie składniki wyciągam trochę wcześniej, aby się zaciepliły.

Pokruszoną czekoladę, masło w kosteczkach i kakao wrzucam do garnuszka i roztapiam na najmniejszym ogniu, cały czas mieszając, a na koniec dolewam mleko niewielkimi partiami i dobrze mieszam. Ściągam z ognia.

Jajka ucieram z cukrem przez kilka minut na puszystą masę. Dodaję do niej partiami mąkę z proszkiem do pieczenia oraz masę czekoladową. 

Foremkę 20x20 smaruję masłem i wykładam papierem do pieczenia. Wylewam masę czekoladową.
Owoce posypuję 2 łyżeczkami cukru i mieszam. Rozrzucam równomiernie po cieście. (Tych samych owoców użyłam do zrobienia pierogów, kiedy zostało mi ciasto po pierogach z soczewicą).

Piekę 45 min w 180 st. Zostawiłam do ostygnięcia w foremce.

Na koniec posypałam ciasto cukrem pudrem, ale gdybym miała więcej czekolady to zastanawiałabym się nad pomizianiem wierzchu właśnie polewą czekoladową. Można rownież zostawić bez niczego - będzie nadal smaczne.




sobota, 20 kwietnia 2019

Pascha wielkanocna


Wesołych Świąt wszystkim!

Dziś przedstawiam Wam paschę wielkanocną - ciasto nie jest bardzo pracochłonne, za to efekt jest doskonały ;)

Składniki:

  • 1 kg twarogu na sernik
  • 200 g masła
  • 5 jajek
  • 3 łyżki (ok. 75 g) miodu
  • 3 płaskie łyżki (ok. 40 g ) cukru
  • 100 g żurawiny
  • 70 g orzechów włoskich
  • 70 g orzechów laskowych
  • 50 g płatków migdałowych

Przed rozpoczęciem pracy (godzinkę wcześniej) wyciągam masło, ser i jajka, aby się zaciepliły.

Masło ucieram z cukrem i miodem (użyłam spadziowego - piękny aromat!). Dodaję twaróg - po dwie łyżki - i mieszam go z masłem. Kiedy cały twaróg jest już w misce, dodaję po jednym żółtku (pamiętamy o sparzeniu skorupek!), cały czas mieszając. 
Dodaję bakalie - wedle własnego uznania - moja propozycja to krojone orzechy włoskie i laskowe, żurawina i płatki migdałowe. Rodzynki u nas w domu nie są popularne, więc ich nie dodaję.

Sitko wykładam porządnie gazą, na którą wylewam masę serową. Górę przykrywam bokami gazy, przyciskam talerzykiem. Sitko wkładam do miski, aby płyn miał gdzie wyciec. Na następny dzień przekładam paschę na talerzyk i ozdabiam bakaliami.

czwartek, 4 lutego 2016

Tort czekoladowo-wiśniowy

...tort z kremem z mascarpone i wiśniami

Mój Brat obchodzi w styczniu urodziny. W związku z tym, postanowiłam dla niego zrobić tort. Nie jestem bardzo biegła w robieniu tortów - na studiach zawsze były torty na gotowych spodach, z kremem z proszku i owocami. W sumie każdy wtedy był zadowolony. Ale teraz? No cóż, nie pozwoliłabym sobie na to. W przeciągu ostatniego roku, czy półtora, zdarzyło mi się zrobić kilka, jednak każdy miał "coś nie tak". Dlatego też podchodząc do tego tortu myślałam o nim i gmerałam w internecie przez 2 tygodnie, układając sobie w głowie co zrobić. Za bazę posłużył mi tort czekoladowo-malinowy z Moich Wypieków. Ale, oczywiście, nie może być, że nic nie zmienię. Po pierwsze - wolałam dodać wiśnie, po drugie - nie znalazłam frużeliny wiśniowej, a robić jej nie miałam czasu, po trzecie - słodyczy trzeba było nieco ująć. I tak oto wyszedł tort czekalodowo-wiśniowy z kremem z mascarpone.

Składniki:

Ciasto:

4 jajka
200 ml mleka
170 ml oleju
200-250 ml cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g mąki pszennej
80 g kakao
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:

500 g serka mascarpone
1 galaretka wiśniowa
250 ml cukru pudru
1 słoik drylowanych wiśni


Zaczynając od spodów - wszystkie składniki należy wymieszać. Tortownicę (w moim przypadku o średnicy 26 cm) wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia i wylać ciasto. Kilkukrotnie uderzyć denkiem o stół/blat, aby pozbyć się powietrza (mnie się całkiem nie udało, dlatego polecam jednak delikatne mieszanie ciasta, a nie używanie blendera). Piec w temperaturze 175 stopni ok. 55-60 min - do "suchego patyczka". Studzić w tortownicy. Ciasto wyrośnie, więc należy z niego obciąć "górkę" - można ją później użyć do obsypania boków ciasta (ja pominęłam).

Po wystudzeniu ciasto dzielę na dwie części (bardzo się stresowałam, żeby wyszło super). Muszę przyznać, że spody naprawdę są wilgotne i super czekoladowe - nie wymagają żadnego nasączania.

Przystępuję do robienia kremu - bardzo prosta sprawa - na początek w kilku łyżkach soku spod wiśni (wrzącego) rozprowadzam galaretkę wiśniową. Kiedy się studzi - miksuję mascarpone z 250 ml cukru pudru. Powoli dodaję wystudzoną galaretkę. Połowę rozprowadzam po pierwszym spodzie, na kremie rozkładam połowę słoika wiśni, które wcześniej pokroiłam w ćwiartki. Przykrywam drugim spodem. Rozprowadzam po nim oraz po bokach ciasta pozostałą część kremu, Dookoła, na górze, ozdabiam pozostałymi wiśniami.

Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałam się, że tort wyjdzie aż tak smaczny. Jest orzeźwiający, nie za słodki, wilgotny spód czekoladowy fajnie się łączy z kremem wiśniowym.

Polecam!


sobota, 7 listopada 2015

Babka piaskowa - marmurkowa




Przypadki chodzą po ludziach. Albo też nic nie dzieje się bez przyczyny ;)

Do pracy miałam na 11. Na 8 umówiłam się do kosmetyczki, ale okazało się, że pani nie mogła dojechać na czas. Miałam półtorej godziny w zapasie, a wieczorem zaplanowany seans "Gwiezdnych Wojen" (najlepszy film na świecie!). No i co tu robić przez te półtorej godziny? No przecież nie przesiedzę na kanapie... To może szybkie ciasto zrobię?



Składniki:

  • 1 1/4 kubka mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3/4 kubka cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 kostki masła

Kubek mąki pszennej, mąkę ziemniaczaną, cukier, jajka, esencję waniliową (bądź cukier wanilinowy), proszek do pieczenia i roztopione (przestudzone) masło dokładnie ucieram. Dzielę na mniej więcej dwie części - do jednej dodaję pozostałą mąkę pszenną, a do drugiej - 3 łyżki kakao. Ponownie dokładnie ucieram każdą z części. Ciasto jest dość gęste.

Małą keksówkę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Masę wykładam naprzemiennie, jak mi się udaje - tak, żeby wyszła nieregularna kolorowa babka.

Całość piekę ok. 45 min w 175-180 stopniach do momentu aż boki zaczną odchodzić od foremki.
 

sobota, 19 kwietnia 2014

Mazurek wielkanocny z orzechami i czekoladą



Wpis byłby już w czwartek, ale mamy awarię internetu, więc dopiero dziś udało mi się coś naskrobać. Całe szczęście, nauczona już sytuacją z zeszłego roku, kiedy to zrobiłam pyszną paschę, fajne zdjęcia, ale zapomniałam co tam do niej wrzucałam w międzyczasie, od razu zapisałam sobie składniki :)

Wiadomo - mazurek nie jest niskokalorycznym ciastem. Ja postanowiłam zrobić może trochę uboższą w kalorie wersję - tzn. pomimo ogromnych chęci odrzuciłam masę kajmakową. I uważam, że to była dobra decyzja. I tak ciasto jest słodkie, smaczne i pełne frykasów, więc nie ma co przesadzać.

Zrobiłam niewielki mazurek, bo Mama pisała, żeby nic nie piec. Ale nie mogłam się powstrzymać. Pomyślałam, że mały mazureczek i niewielkie ciasto drożdżowe na pewno nie nie zmarnują (zwłaszcza drożdżowe, które jest ulubionym ciastem mojej Mamy!).

Składniki:

Spód:

  • 1 ¼ szkl mąki
  • 2 żółtka
  • 1 jajko
  • 1/3 szkl cukru
  • ok. 60g masła
  • 1 czubata łyżka śmietany

  • Orzechy, żurawina, figi – po ok. garści (na połowę ciasta)


Polewa:


  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżeczka kakao
  • 150 ml kremówki
  • 5 łyżeczek cukru


Masło rozpuściłam i lekko przechłodzone wlałam do miski, w której była reszta składników. Zagniotłam i włożyłam do zamrażarki na 30 min. Po tym czasie wzięłam połowę ciasta (drugą odłożyłam z powrotem na kiedy indziej) i zaczęłam rozwałkowywać na papierze do pieczenia. Nie jest to super łatwe, bo ciasto jest dość tłuste, ale po lekkim rozwałkowaniu zaczęłam je ugniatać palcami na grubość ok. 5 mm. Standardowo mazurki są prostokątne - mnie się trochę nie chciało bawić w obkrajanie brzegów itd., więc zrobiłam go w kształcie jajka. Brzegi zawinęłam w ruloniki, ciasto nakłułam widelcem i włożyłam na 23 min do 175 stopni. Zwróćcie uwagę na ciasto pod koniec pieczenia, po ok. 18 min, gdyż momentalnie się przyrumienia, a nie chcielibyśmy mieć spalonego spodu, prawda?


Gdy ciasto stygło przygotowałam bakalie - drobniej pokroiłam orzechy i figi, dodałam żurawinę (chciałam jeszcze suszone wiśnie, ale nie było). Bakalie, oczywiście, wg uznania. Przygotowałam również polewę czekoladową. W garnuszku podgrzałam 150 ml kremówki 30% z 50 g gorzkiej czekolady i łyżeczką kakao. Gdy składniki się już rozpuściły i wymieszały zaczęłam dosładzać polewę po łyżeczce - koniec końców dołożyłam 5 łyżeczek cukru. 


Gdy polewa nieco przestygła, nałożyłam na ciasto wymieszane bakalie i polałam je polewą. Po 2 godzinach w lodówce polewa powinna być twarda.

Wesołych Świąt!


niedziela, 3 listopada 2013

Babka cytrynowa

...piaskowa!



Jadąc na Wszystkich Świętych postanowiłam wziąć ze sobą kawałek ciasta. Z Mamą umówiłam się na ciasto marchewkowe, ale w sklepie była marchew pakowana tylko po 5 kg. A że miałam za sobą bardzo ciężki i pełen wrażeń dzień zbuntowałam się i postanowiłam nie iść do innego sklepu. Pomyślałam chwilkę jakie ciasto mogę zrobić naprawdę małym wysiłkiem, wzrok mój padł na cytryny... a że uwielbiam babki piaskowe to postanowiłam stworzyć właśnie cytrynową babkę piaskową!


Składniki:

  • 1 1/4 kubka mąki pszennej
  • 1/2 kubka mąki ziemniaczanej
  • 3/4 kubka cukru
  • Sok z 1 1/2 cytryny
  • Skórka z 2 cytryn
  • 1/3 kubka oleju
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej (lub cukru wanilinowego)
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • Bułka tarta do wysypania formy

Cytryny dokładnie myję, a dopiero później wyparzam wrzątkiem. Ścieram skórkę z dwóch cytryn na drobnych oczkach. Od razu wyciskam też sok z półtorej cytryny. Pomagam sobie widelcem - wbijam go w przekrojoną cytrynę i okręcam owoc wokół niego - dużo łatwiejszy i bardziej ekonomiczny sposób niż po prostu wyciskanie dłonią.

Wszystkie składniki - mokre i suche wrzucam do jednej miski i mieszam za pomocą rózgi.

Foremkę smaruję olejem, wysypuję bułką tartą. Wlewam masę i wkładam do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. 45 min - czekam aż wierzch będzie jasno brązowy, a boki odejdą od foremki. Wyjmuję ciasto dopiero kiedy przestygnie.

Na koniec posypuję cukrem pudrem.




niedziela, 24 marca 2013

Ciasto z wiśniami i masą budyniową



...i super wiśniową galaretką

Ciasto iście miażdżące! Pyszność nad pysznościami!

Wczoraj po obiedzie naszło mnie na jakieś ciasto. Z owocami i galaretką. Ostatnie minuty w pracy spędziłam na wymyślaniu bo by tu zrobić. Przejrzałam kilka przepisów, pokombinowałam i oto co wyszło. Boskość! Zastanawiałam się czy to zjemy, ale połowa zniknęła w kilka minut, kiedy na chwilę podjechali Rodzice - na początku, kiedy mówiłam o tym cieście, Mama stwierdziła, żebym nie robiła go na Wielkanoc - wystarczy pascha. Jednak kiedy spróbowała... zgodnie z Tatą stwierdzili, że na Wielkanoc musi być!
Resztę udało mi się schować dla Martynki i Radka, którzy odwiedzili mnie po południu. No i dawno nikt nie sprawił mi tak ogromnej radości jak Rado, kiedy odpowiadał na pytanie o dokładkę :D

Składniki:

Na ciasto:


  • 1/2 kubka mąki
  • 1/4 kubka cukru
  • 10 dkg masła
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • Szczypta soli
Na masę:

  • 1 kubek mleka
  • 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka mąki pszennej
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1/4 kubka cukru
  • 1 żółtko

Dodatkowo:

  • 1 słoik drylowanych wiśni w zalewie (700ml)
  • 1 galaretka wiśniowa

Sobotni poranek mnie zaskoczył! Kiedy otworzyłam oko krzyknęłam wręcz: o jaaaaa! Pojawiło się słońce. Jestem trochę leniuszkiem i nie lubię od razu wstawać, ale jakoś słońce na mnie wpłynęło i po minucie wyskoczyłam z łóżka, żeby przygotować ciasto.

Zaczęłam od galaretki wiśniowej, którą rozpuściłam w 250 ml gorącej wody. Dobrze rozmieszałam, po czym dodałam jeszcze 250 ml zalewy spod wiśni. Dzięki temu galaretka była superwiśniowa! 

Ciasto - żadna filozofia. Rozpuściłam masło i lekko przestudziłam. Wszystkie składniki wrzuciłam do miski i rozmieszałam rózgą (nie włączałam miksera, bo jeszcze nie wszyscy się obudzili). Wylałam je do blaszki w rozmiarze 30x15 i piekłam 25 min w temp. 175 stopni.

Kiedy ciasto było w piekarniku zabrałam się za masę budyniową.
3/4 kubka mleka zagotowałam z cukrem i esencją waniliową. Z pozostałym mlekiem rozmieszałam dokładnie obie mąki. Kiedy mleko zaczęło się gotować, wlałam zimne mleko z mąką, żwawo mieszając rózgą, na koniec dodałam żółtko. Chwilę mieszałam, aż budyń zrobił się gęsty.

Kiedy ciasto było już gotowe, wyłożyłam na nie budyń, na którym ułożyłam wiśnie. Zalałam je galaretką po jakiś 30 min, kiedy ta już się lekko zaczęła ścinać.

To będzie chyba moje ulubione ciasto!



sobota, 29 grudnia 2012

Rafaello - przepis na pierwsze urodziny bloga!



I stało się! Minął rok!

Na początku zastanawiałam się czy dam radę pociągnąć bloga, czy będę miała czas, czy mi się nie znudzi... Jak widać nadal piszę - co prawda z różną częstotliwością, ale zawsze.

Z okazji pierwszych urodzin chciałam się podzielić przepisem na wyjątkowe ciasto - rafaello. Jest to zdecydowanie najlepsze ciasto jakie jadłam! Zawsze towarzyszy nam podczas Świąt.

Składniki:

  • 25-30 dkg herbatników
  • 2 1/2 szk mleka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 25 dkg masła
  • 20 dkg wiórków kokosowych
  • 150 - 200 ml ajerkoniaku
Najpierw gotuję budyń: w 1/2 szklanki zimnego mleka mieszam obie mąki. Pozostałe mleko gotuję z cukrem zwykłym i wanilinowym. Kiedy mleko się zagotuje wlewam mleko z  mąkami, dwa żółtka, energicznie mieszam i wynoszę na balkon (w sezonie zimowym), aby budyń ostygł.


Rozcieram masło, do którego dodaję po łyżkę - dwie zimnego budyniu i miksuję. Dosypuję ok. 3/4 wiórków i wlewam ajerkoniak do smaku.

Na tacce układam kolejno herbatniki, przekładam je masą. Robię 3 warstwy. Na wierch daję masę, którą posypuję pozostałymi wiórkami.

Ciasto zostawiam w chłodnym miejscu najlepiej na całą noc.








PS. Widziałam też wersję rafaello z krakersami i próbowałam, ale jakoś mnie nie przekonała. Dużo lepsze jest z herbatnikami.





wtorek, 17 lipca 2012

Ucierane ciasto z truskawkami - lekko piaskowe



Niedziela minęła mi bardzo leniwie. Po tygodniu (a właściwie to trooochę dłużej) intensywnej pracy zawodowej i nie tylko, wyjściach z domu po 7 i powrotach przed 23 musiałam mieć dzień lenistwa. Sobota była zajęta przez wolontariat i spotkania w miłym gronie, więc niedziela okazała się moją ostatnią deską ratunku.

No cóż... jednak bezczynność nie jest mi dana - dość szybko się znudziłam. Zaczęłam się więc szwendać po domu, poszłam na relaksik do spożywczego, zrobiłam sałatkę... A o 19 naszło mnie na ciasto z truskawkami. Co prawda od jakiegoś czasu myślałam raczej o cieście z wiśniami, ale tych nie miałam. O 19 w niedzielę też i o świeże truskawki ciężko, ale od czego są zapasy od Babci?? HA! Otworzyłam zamrażalnik i wyciągnęłam kilka truskawek.

Jako że my nie jesteśmy zbyt ciastowi to postanowiłam zrobić ciasto mniejsze niż zazwyczaj, w niewielkiej keksówce.




Składniki:

  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

  • kilka truskawek

Kruszonka:

  • 1 łyżka mąki
  • 1 łyżka cukru
  • Kilka kropel esencji waniliowej (lub łyżeczka cukru wanilinowego)
  • 1 łyżka masła


Wszystkie składniki na ciasto mieszam rózga lub blenderem.

Blaszkę smaruję masłem i podsypuję bułką tartą. Wykładam do niej ciasto.

Truskawki kroję na pół. Układam na masie.

Mąkę mieszam z cukrem i masłem aż powstanie kruszonka. Posypuję całość w miarę dokładnie.

Zapiekam ok. godziny w 175 stopniach.

czwartek, 19 stycznia 2012

Mini serniczki z dżemem jagodowym



Na pomysł zrobienia serniczków wpadłam kiedy z koleżanką z pracy rozmyślałyśmy o serniku z jednej z sieciowych kawiarni. W sumie to nie jest aż tyle roboty, a do kawy w południe taki mały serniczek na kilka gryzów będzie w sam raz.


Bardzo lubię serniki z owocami, dlatego postanowiłam dodać do mojego nieco dżemu jagodowego. Myślę, że super pasowałby też truskawkowy.

Składniki:

  • 25 dkg twarogu
  • 2 jajka
  • 3 łyżki cukru
  • "kapka" esencji waniliowej lub 1/2 łyżeczki cukru wanilinowego
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenie
  • 1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli
  • 1 łyżka śmietany
  • dżem do przybrania

Po włączeniu piekarnika na 180 stopni zabrałam się za mielenie twarogu. Zrobiłam to blenderem - szybko i bezboleśnie. Zmieniłam końcówkę, oddzieliłam żółtka od białek z 2 jajek. Do białek dodałam szczyptę soli i ubiłam pianę. Do żółtek dodałam 3 płaskie łyżki cukru i zmiksowałam aż cała masa zrobiła się jasnożółta. Dodałam ją do zmielonego sera, wsypałam proszek do pieczenia, mąkę ziemniaczaną., dodałam śmietanę i odrobinę esencji waniliowej na oko, tak pewnie z pół łyżeczki. Wymieszałam wszystko dokładnie. Delikatnie, łyżka po łyżce dodawałam pianę z białek, aby serniczki były lekkie i puszyste.
 

Do silikonowej foremki na babeczki wlewałam po 2 łyżki masy, a na wierzch dodałam po pół łyżeczki dżemu. Z tej ilości otrzymałam 10 serniczków, które piekłam ok. 25 min.