Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasteryzacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasteryzacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

Puree z dyni do słoików



W tym roku może i nie mam czasu, ale za to mam ogromną ochotę robić przetwory na zimę. Niby na co dzień wszystko możemy dostać, ale to nie to samo, co własne. Zrobiłam już dwie partie leczo oraz keczup z przepisu mojej Babci...i jakoś tak nosi mnie. Stwierdziłam, że zrobię też puree z dyni, żeby mieć taki promyk słońca w środku zimy :) W zeszłym roku zamroziłam trochę dyni, ale zamrażalnik ma mniejszą pojemność niż szafki, więc postanowiłam zamknąć to warzywo w słoikach. Praca banalna - najwięcej roboty jest ze wsadzaniem musu do słoików ;)



Składniki:


  • Dynia
  • Słoiki ;)




Kupiłam 4 niewielkie dynie, pokroiłam je w ćwiartki. Przy jakiś większych okazach można pokroić drobniej. Dwie blaszki z piekarnika wyłożyłam folią aluminiową, położyłam na nich dynię, przykryłam również folią. Oczywiście, można każdy kawałek owinąć z osobna, ale tak było szybciej :) Ustawiłam piekarnik na ok. 250 stopni i piekłam ok. 40 min - tu trzeba sprawdzać czy dynia jest już miękka. Po wyłączeniu dałam jej trochę przestygnąć, a następnie obrałam ze skórki. Zmiksowałam blenderem i powkładałam do słoików, bez żadnych dodatków.

Pasteryzowałam ok. 25 min. Z tych 4 dyni wyszło mi ok. 3,5 litra puree.

Taka dynia będzie doskonałą bazą na zupę, ciasto czy farsz. 


piątek, 19 lipca 2013

Ostra pasta z zielonych pepperoni



Pomysł powstał po tym jak kupiłam kilka zielonych pepperoni do takiej potrawki warzywnej a la leczo. Niesamowicie mi posmakowały te papryczki. Chciałam zachować je na dłużej, bo nie często się z nimi spotykam w sklepach. I przypomniała mi się węgierska pasta paprykowa, którą kiedyś mi Rodzice przywieźli. Dodawałam ją do różnych potraw, choć najczęściej zachowywałam do pomidorowej :)

Stwierdziłam, że spróbuję zrobić sama taką pastę. Zakupiłam więc torebkę papryczek i zabrałam się do roboty. Pasta wyszła super, szkoda tylko, że w sklepie się skończyły papryczki... chciałam dziś dokupić, a tu pustki...

Filip stwierdził, że jest tak fajna, że sobie smaruje kanapki :) Ja będę jej raczej używać jako przyprawy zaostrzającej smak.

Z niecałych 60 dkg papryczki wyszły mi dwa słoiczki po koncentracie pomidorowym (po 190g).


Składniki:


  • Papryczki pepperoni 
  • Woda
  • Sól


Papryczki pokroiłam w talarki i podsmażyłam na odrobinie oleju. Wrzuciłam wszystko, razem z pestkami. Posypałam szczyptą soli. Po jakiś 5 min smażenia dolałam odrobinę wody na dno - tak, aby papryczki się dusiły. Po jakiś 20 min potraktowałam je blenderem i zmiksowałam na gładką masę. 

Zapakowałam pastę do słoiczków i pasteryzowałam 15 min.



piątek, 19 października 2012

Po prostu kabaczek



Zwycięstwo!!! Znalazłam kabaczka!!!

A szukam go i szukam od dawna... Dlaczego?

Moja Babcia zawsze na działce miała kabaczki. Każdego lata daje nam kilka sztuk, ale w tym roku nie było mi za bardzo po drodze na babciną działkę. Ale cóż to za lato bez kabaczka? Przynajmniej raz musi być!
Byłam więc na Hali Targowej w jego poszukiwaniu - nie ma. Asia, moja przełożona, obiecała zagadać ze swoją "kobietą od warzyw, która sprowadzi wszystko, co potrzebujesz". Niestety, pani ze straganu nie miała dla mnie dobrych wieści - kabaczków po prostu nie ma, nie opłaca się hodować (SZOK!). Straciłam już więc nadzieję, że skosztuję w tym roku tego pysznego warzywa. A tu nagle... w połowie października... w supermarkecie.... KABACZEK!!! Co prawda ten kabaczek nie wyglądał tak pięknie żółto jak babciny, ale lepszy rydz niż nic. Uradowana, w podskokach, udałam się do domu i zabrałam do roboty. Niestety, 4,5 kg pomidorów, które miały być tego dnia przerobione również na przecież oraz jako dodatek do kabaczka, spleśniało! Kupiłam je zaledwie dwa dni wcześniej, a że nie miałam czasu się nimi zająć to je odłożyłam. Byłam przekonana, że nic im się nie stanie. A tu taka niespodzianka! Było już późno, więc nie miałam nawet gdzie kupić świeżych pomidorów. Musiałam się ratować puszkowymi. Ale polecam jednak użyć do tej potrawy świeże.



Składniki:

  • 1 kabaczek (mój miał niecałe 3 kg)
  • 3-4 cebule
  • 3 pomidory (lub puszka)
  • Sól, cukier, suszone warzywka
  • Odrobina wody



Kabaczek kroję wzdłuż na 4 części, obieram ze skóry i wycinam pestki. Miąższ kroję w dość duże kostki.

Cebulę kroję w piórka i przysmażam na oleju. Kiedy będzie już szklista dodaję kabaczka. Chwilkę podsmażam, posypuję łyżką suszonych warzywek, dodaję odrobinę wody (tak na dno), przykrywam i duszę na niewielkim ogniu od czasu do czasu mieszając. Po ok. 20 min (wszystko zależy od wielkości kabaczka, czy jest już miękki) dodaję pokrojone pomidory. Solę do smaku, dodaję łyżeczkę cukru. Duszę jeszcze jakieś 5 min.




Pozazdrościłam Madzi, u której byłam w zeszły weekend, spiżarni pełnej słoików z leczo i innymi przetworami i postanowiłam też porcje kabaczka zapasteryzować w słoikach, abym i ja mogła cieszyć się odrobiną słońca na talerzu, kiedy na dworze będzie hulać śnieg. W tym celu nałożyłam gorącego kabaczka do słoików, które włożyłam do garnka wyłożonego lnianą ścierką. Zalałam wodą, zostawiając ok. 3-4 cm słoików ponad nią. Zagotowałam wodę, a po 10 min wyciągnęłam słoiki, dokręciłam mocniej i odwróciłam do góry dnem.