niedziela, 9 września 2012

Leczo z kurczakiem



Leczo to jedno z moich ulubionych dań z dzieciństwa. Zawsze zajadałam się nim ze smakiem.

Zazwyczaj robię je często w sezonie, jednak to lato jest jakieś dziwne, chyba mam za dużo zajęć i brakuje mi czasu na kulinaria... Po raz pierwszy w tym roku zrobiłam leczo pod koniec sierpnia i to jeszcze nie u siebie, a u mojej najlepszej przyjaciółki, Magdy, w Warszawie, gdzie pojechałam na szkolenie. Umówiłyśmy się na wspólne gotowanie, a że pod hotelem, w którym mieszkałam, było pełno warzywnych straganów postanowiłam zakupić składniki właśnie na leczo. Raz dwa wszystko skroiłyśmy, gotowało się samo, a my miałyśmy czas na pogaduchy, których bardzo mi brakuje ze względu na różne miejsca zamieszkania.

Ostatnio w sklepie obok znalazłam przecenioną paprykę w świetnym stanie - jej jedyną przywarą mógł być tylko niewielki rozmiar. Niewiele myśląc postanowiłam nadrobić wakacyjne miesiące bez lecza i znów je przygotować.

Muszę jeszcze wspomnieć, że najbardziej lubię leczo w wersji wegetariańskiej. Czasem dodaję odrobinę piersi z kurczaka, natomiast nie daję żadnych tłustych mięs czy kiełbasy, bo po prostu za nimi nie przepadam. Ale mięsem można się bawić i dodawać je takie, jakie się lubi.

Składniki:

  • 1 kg kolorowej papryki
  • 4 pomidowy
  • 2 cebule
  • 1 pierś z kurczaka
  • Przyprawy: suszone warzywka, sól, słodka papryka
  • Odrobina wody

Cebulę kroję w półplasterki i podsmażam ją już w garnku, w którym będę gotować leczo (po co brudzić dwa naczynia, hm?). Dodaję pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka. W międzyczasie, kroję paprykę. Nie dodaję zielonej, bo ma nieco gorzkawy smak. Kroję paprykę właściwie byle jak, w kostkę, w miarę równe kawałki, ale bardzo się tym nie przejmuję. Dorzucam do garnka, wlewam odrobinę wody na dno i przykrywam pokrywką. Zostawiam na niewielkim ogniu. Dodaję sól, łyżkę suszonych warzywek i 1-2 łyżeczki słodkiej papryki.

Po ok. 25 minutach sprawdzam czy papryka jest już miękka. Jeśli tak to dodaję obrane ze skórki i pokrojone wcześniej pomidory. Całość gotuję jeszcze jakieś 5 minut.

2 komentarze:

  1. No i mam pomysł na obiad. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest moje popisowe danie :D Bardzo fajnie Ci widzę wyszło :) Zapraszam też na moją wersję - http://leczo.net.pl :)

    OdpowiedzUsuń