piątek, 14 marca 2014

Kanapka z tortillą



Bardzo prosty, a fajny pomysł na śniadanie czy lunch. W sumie to do tej pory jadłam tylko raz taką kanapkę - jakieś 4 lata temu jak pracowałam w Hiszpanii. Mimo że mi posmakowała nigdy jej nie zrobiłam. Aż tu nagle sobie o niej przypomniałam w niedzielny poranek - i to było moje śniadanie.

Składniki:


  • 2 kromki chleba (lub jakaś ciabatta etc.)
  • 1 jajko
  • Sól
  • Parmezan (albo inny fajny twardy ser)
  • Pomidor
  • Oliwa

Jajko należy rozbełtać z solą i wylać na patelnię. Normalnie, jajka w każdej postaci smażę na maśle, ale jako że jest to hiszpańska wersja, to tu musi wystąpić oliwa. Kiedy góra jest w miarę ścięta przerzucam na drugą stronę, górę posypuję parmezanem. Na koniec składam tak, by mi się zmieściła na chlebku.



Kromkę smaruję oliwą (znowu - hiszpańska wersja :) ), układam na niej tortillę, a na niej pomidory. Przykrywam drugą kromką, ewentualnie przekrajam, aby wygodniej się jadło.






czwartek, 13 marca 2014

Gulasz musztardowo-miodowy



Od razu się przyznaje - zdjęcia są słabe. Chciałam się pochwalić ładnymi talerzami, które dostałam, a zanim zgrałam zdjęcia to zjadłam mięso :)

Muszę przyznać, że dawno tak dobrego mięsa nie zrobiłam.

Kupiłam kawałek łopatki wieprzowej, zamarynowałam, a że się trochę szlajałam to mi się marynowała łopatka z 1,5 dnia. Nie dość, że sos wyszedł ekstra to mięso było mięciutkie i kruchutkie - no do niczego się przyczepić nie można!

Składniki:


  • 30 dkg łopatki wieprzowej
  • 1 cebula
  • 1/2 marchewki
  • 1/2 pietruszki
  • Kawałek selera
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżeczka białej gorczycy
  • Sól, pieprz
  • Woda
Na marynatę:

  • 1 czubata łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżka oliwy

Mięso pokroiłam, i dodałam do niego składniki marynaty. Myślę, że jak się z godzinę pomarynuje to wystarczy. Oczywiście, im dłużej tym bardziej marynata wpłynie na mięso, ale godzina będzie OK.

Podsmażyłam kawałki mięsa na oliwie i przełożyłam do garczka. Uwaga, bo miód się może przypalić.

Na tej samej patelni podsmażyłam też cebulę pokrojoną w cienkie piórka (tak, żeby łatwiej się było jej rozpaść i stać naturalnym zagęstnikiem sosu), marchewkę w półtalarki, a pietruszkę i seler w jak najdrobniejszą kostkę.

Mięso posypałam gorczycą, dodałam warzywa, łyżeczkę musztardy i zalałam wodą - tak, by przykryła mięso. Dusiłam na delikatnym ogniu ok. 1,5 godziny.

Po godzinie sprawdziłam zawartość przypraw - liczyłam, że gorczyca i musztarda zastąpią sól, ale jednak szczypta się przydała. Na sam koniec posypałam świeżo zmielonym pieprzem.

Podałam z kaszą i ogórkiem kiszonym.



niedziela, 23 lutego 2014

Gulasz a la meksyk



Jakoś chodził za mną ostatnio gulasz wołowy, a jednocześnie żarełko jakieś ostre meksykańskie. I nawet byłam w meksykańskiej knajpce, ale nie zaspokoiła moich potrzeb. Jedzenie bardziej tex-mex - poprawne, ale nie powalające. Dość łagodne jeśli chodzi o smak i ostrość. Lekko bez wyrazu. No to musiałam sobie sama poradzić :)

Składniki:


  • 25 dkg mięsa wołowego 
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 marchewki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki kukurydzy
  • 1/2 puszki pomidorów lub 2-3 łyżeczki koncentratu
  • Przyprawa do chilli con carne
  • Pieprz cayenne/jalapeño
  • Sól
  • Oliwa
  • Woda

Mięso pokrojone w grubszą kostkę marynuję w oliwie i przyprawie do chilli (kmin rzymski, papryka słodka i ostra, czosnek etc.). Zostawiam na pół godziny.

W międzyczasie kroję marchewkę, cebulę i paprykę byle jak, bo i tak warzywa mi się rozpadną (i o to chodzi!).


Mięso podsmażam na dużym ogniu tak, żeby fajnie się zrumieniło i przekładam do garnka. Na tej samej patelni podsmażam cebulę, chwilę później dodaję marchewkę i paprykę. Po kilku minutach smażenia dodaję do mięsa. Całość zalewam wodą, aby przykryła mięso i warzywa. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, sól, odrobinę pieprzu cayenne i suszonej papryczki jalapeño i zostawiam na niewielkim ogniu przykryte, od czasu do czasu mieszając i sprawdzając czy woda nie wyparowała.


Po około 2 godzinach, kiedy już warzywa mi się rozpadną, tworząc sos o doskonałej konsystencji, a mięso będzie już miękkie, dodaję kukurydzę (akurat miałam otwartą puszkę, można też dodać trochę czerwonej fasoli) i zostawiam na 10 min. Dodaję przesmażone pomidory z puszki (lub koncentrat) i gotuję jeszcze 5 min.

Muszę przyznać, że ten sos jest tak pyszny, że kiedy wyłączyłam go o 23 nie mogłam się doczekać następnego dnia i obiadu :)


sobota, 15 lutego 2014

Tortilla de patatas



Wielu osobom tortilla kojarzy się z meksykańskim plackiem. Dla mnie pierwszym skojarzeniem jest hiszpańska wersja czyli, w skrócie, omlet - najczęściej z dodatkiem ziemniaków. Typowa, hiszpańska tortilla.

Najlepszą tortillę, jaką jadłam, zrobiła moja koleżanka Matra, Katalonka. Ona też powiedziała mi na czym polega tajemnica dobrej tortilli - nie wolno się spieszyć!

Składniki:


  • 3-4 ziemniaki
  • 6 jajek
  • Sól
  • Oliwa


Ziemniaki trzeba pokroić na bardzo cieniutkie plasterki. Absolutnie ich nie gotujemy! Na niewielkiej ilości oliwy i bardzo małym ogniu zaczynamy je podsmażać. Przykrywamy patelnię i od czasu do czasu mieszamy. Te ziemniaki mają się podduszać. Bardzo, bardzo powoli - oto sukces. 

Po około 25 minutach należy na już miękkie ziemniaki wylać wybełtane jajka z solą. Soli żałować nie należy, bo nie ma nic gorszego jak niesłone jajka.

Nadal gotujemy potrawę na najmniejszym ogniu. Po ok. 15 min, kiedy będą ścięte brzegi i już trochę wierzch tortilli możemy ją przerzucić. Nie jest to super prosta sprawa, są nawet specjalne patelnie do tortilli. Jednak jedyne, co nam jest potrzebne, to talerz. Przykrywamy nim patelnię, odwracamy ją, a następnie z talerza zsuwamy tortillę na patelnię. I dusimy kolejne 10 min aż będzie nieco zrumieniona.

Najlepsza tortilla jest jeszcze ciepła, ale i na zimno nadaje się na przekąskę. Można ją pokroić w trójkąty (tu, na Fuerteventurze jadłam właśnie taką) albo - jak robi Matra - w kostkę. Jako przegryzka albo lunch - świetna sprawa!

środa, 12 lutego 2014

Pasta z ciecierzycy i suszonych pomidorów



Moja była szefowa czasem do lunchu jadła bagietkę z hummusem. Do niego jednak zamiast oliwy z oliwek dodawała olej lniany, więc kiedy dostałam od firmy Oleofarm (która kiedyś już zaprosiła mnie na warsztaty kulinarne) olej lniany budwigowy postanowiłam spróbować zrobić właśnie pastę z ciecierzycy. Po swojemu, oczywiście.




Składniki:


  • 1 puszka ciecierzycy
  • 2-3 łyżki oleju lnianego
  • 3 suszone pomidory
  • Sól
  • Pieprz cayenne



Ciecierzycę polałam olejem, dodałam sól i pół łyżeczki pieprzu cayenne (ilość należy dostosować do preferencji ostrości) i zmiksowałam blenderem. Mogłam już zostawić pastę i taką: 

 ale pokroiłam jeszcze suszone pomidory w drobną kostkę i dokładnie wymieszałam.

Pasta doskonale nadaje się do kanapek, jako dodatek do sycącego śniadania, a także jako przekąskę np. na imprezę. Nawet nie mając jakiegoś fajnego pieczywa - wystarczy zwykły chleb pokroić w kostkę, posmarować pastą i już mini-kanapeczki gotowe!