niedziela, 3 czerwca 2012

Targ spożywczy w Sineu /Mallorca/

...i urlop się skończył...

Aby przywołać wspomnienia postanowiłam wrzucić parę zdjęć z fantastycznego targu w Sineu. Oczywiście, będą to zdjęcia związane z jedzeniem, choć innych produktów (głównie oryginalnych podróbek Ray-Banów czy ciuszków) nie brakowało.

Ale dla mnie jedyną ważną częścią była część jedzeniowa :)
















...a na koniec jedna z pamiątek - miarka do spaghetti - fantastyczna sprawa!

środa, 30 maja 2012

Południowa Mallorca kulinarnie

Wczasy na Majorce! Dla mnie, hiszpanofila, jest to radość nieziemska - zwłaszcza, że nie byłam tu wcześniej.

Postanowiliśmy zrobić sobie objazdówkę dookoła wyspy. Zaczęliśmy od południowej części. Zatrzymaliśmy się w małej i spokojnej miejscowości - Colonia San Jordi. A co tu jedliśmy??

Tortilla na 3 sposoby - 2 pierwsze to tradycyjne tortille hiszpańskie - z ziemniakami, ostatnia - z szynką. Pierwsza była najlepsza - taka typowa dobra tortilla. Dwie następne, według mnie, za bardzo przypominały zwykły omlet - za dużo było w nich jajek w porównaniu do reszty składników.





Kalmary a la romana - wiadomo to nie  ja, bo takich rzeczy jak owoce morza nie jadam, ale znalazły się w menu ekipy.



Albodigas - czyli po prostu pulpeciki w najprostszym, ale jakże smacznym, sosie pomidorowym (podsmażane pomidory z kartoniku + czosnek = bomba).


Drugiego dnia kolację postanowiliśmy zrobić sami - sałatka wielowarzywna (sałata lodowa, rukola, pomidory, papryka, marchewka) z oliwą oraz krokiety z kurczaka. Oczywiście, krokietów nie robiliśmy sami, bo tu można dostać doskonałe krokiety mrożone. W Polsce kiedyś robiłam sama, być może jeszcze to powtórzę. Do tego allioli i świeża bagietka!



Na przystawkę papryczki zasmażane...


...następnie małże...



...pizza na super kruchym cieście...


...a do wszystkiego pyszne, majorkańskie wino!



C.D.N....

Lecę na zwiedzanko!

niedziela, 27 maja 2012

Młoda kapustka




Jest to danie - podobnie jak botwinka - które muszę zrobić przynajmniej raz w roku! Zimą nie mogę się doczekać młodej kapusty! I choć za kiełbasą ogólnie nie przepadam - nie wyobrażam sobie tej potrawy bez odrobiny kiełbasy!


Kiedy zjem młodą kapustkę - wiem, że lato już tuż - tuż!



Składniki:
  • 1 młoda kapusta
  • 3 cebule
  • 1 laska kiełbasy (ok. 25 dkg)
  • 1 pęczek koperku
  • 3-4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • Przyprawy: sól i suszone warzywka


 Zaczynam od krojenia kapusty na dowolnej wielkości paski. Cebulkę kroję w kostkę, a kiełbasę - w ćwierćtalarki. W garnku podgrzewam odrobinę oleju, wrzucam cebulę i chwilę mieszam. Dodaję kiełbasę i podsmażam razem  z cebulą kilka minut.



Po tym czasie zaczynam dodawać kapustę. Jako że cała w garnku mi się by od razu nie zmieściła - robię to stopniowo. Kiedy poprzednia porcja odrobinę zmniejszy swoją objętość (trwa to kilka - kilkanaście sekund), dodaję następną. W międzyczasie dolewam ok. 3/4 kubka wody.

Koperek drobno siekam i wrzucam do potrawy. Dodaję płaską łyżeczkę soli i dwie łyżeczki suszonych warzywek.

Zostawiam danie na wolnym ogniu pod przykryciem i duszę ok. 40 min, do momentu, kiedy kapustka będzie miękka. Dodaję 3-4 łyżeczki koncentratu pomidorowego - dla smaczku ;)

Zajadam z chlebem lub bułeczką!

sobota, 26 maja 2012

Pożegnalny prezent kulinarny



Muszę się pochwalić super prezentem jaki dostałam wczoraj! Był to ostatni dzień mojej pracy w fajowym i wesołym zespole GT i w związku z moim odejściem koleżanki i koledzy postanowili dać mi prezent na pamiątkę :) Ale co to był za prezent!



Po pierwsze - piękna ceramiczna forma na tartę! Już niedługo będzie w użyciu!

Po drugie - cudny album o kuchni indyjskiej. Nie tylko można w nim znaleźć przepisy ze wspaniałymi zdjęciami, ale także ogólny opis kuchni z różnych regionów Indii. Jak tylko wrócę z urlopu zabieram się ostro do pracy. Potrawy przedstawione w tej książce są niezwykle interesujące - trudną decyzją będzie wybór pierwszego dania do wypróbowania!

A po trzecie - czaderski breloczek wydający odgłosy z moich ukochanych Gwiezdnych Wojen!


Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję!

poniedziałek, 21 maja 2012

Ratatouille - gulasz warzywny



Wydaje mi się, że spokojnie można nazwać to danie ratatouille. Przynajmniej składniki są takie jak do tej potrawy. A że nigdy jej nie jadłam, oryginalnego przepisu nie widziałam i wszystko jest na czuja - to pozwoliłam sobie dodać, że jest to po prostu gulasz warzywny. Choć z drugiej strony można by się uprzeć, że przecież gulasz nie może być warzywny - musi być w nim mięso. Jak zwał tak zwał, ważne, żeby smakowało.

Do potrawy dodałam odrobinę papryczki habanero, którą dostałam od Maćka, z jego własnej uprawy. Papryczka sama w sobie wygląda bardzo niepozornie - jest pomarańczowa, niewielka - ok. 2 cm długości, a jest jedną z najostrzejszych odmian tego warzywa. Poprosiłam Maćka o poradę ile papryczki dodać. Zalecił max. 1/4, a ja musiałam, oczywiście, tę granicę przekroczyć i dodałam 1/3. Kiedy próbowałam odrobinę tego dania - ostre, ale nie zabiło mnie, choć opary znad garnka dawały się oczom bardzo we znaki. Zobaczymy jutro, kiedy zjem na raz całą porcję... czy przeżyję?? :D



Składniki:

  • 2 bakłażany
  • 2 cukinie
  • 1 czerwona papryka
  • 2 cebule
  • 1/3 ostrej papryczki habanero
  • 1 puszka pomidorów
  • Przyprawy: sól, cukier, słodka papryka, suszone warzywka


    Zaczynam od przygotowania bakłażana. Robię to w ten sam sposób jak do bakłażana po kaszmirsku :  nacinam lub nakłuwam bakłażana, wkładam go do rozgrzanego piekarnika na ok. 15 min aż będzie miękki i odparuje z niego cała gorycz.

    Następnie zajmuję się cebulą - kroję ją w dość grube paski, właściwie takie ćwierć-talarki. Paprykę także kroję w większe kawałki - ma być ją czuć pod zębami. Cukinia również zostaje podzielona w ćwierć-plasterki, niezbyt cienkie. Za to habanero kroję tak drobno jak tylko się da. Myślę, że moje kawałeczki miały 0,5x0,5 mm. Były nawet mniejsze od drobinek marchewki z przyprawy warzywnej!

    Podsmażam cebulę z odrobiną soli, po 2-3 minutach dodaję paprykę - jedną i drugą. Po kolejnych 5 minutach - cukinię. Podlewam odrobiną wody, aby nic nie przywarło do garnka. W międzyczasie obieram bakłażana i kroję go w kostkę. Dodaję do potrawy, dosypuję przyprawy: sól, po łyżeczce suszonych warzywek i pół łyżeczki słodkiej papryki. Duszę wszystko pod przykryciem ok. 10 min, po których dodaję puszkę pomidorów. Zostawiam na niewielkim ogniu na kolejne 10 min i gotowe!

    Podaję z brązowym ryżem, którego ostatnio jestem fanką - co prawda ugotowanie go zajmuje odrobinę więcej czasu, ale jest smaczniejszy i zdrowszy :)



    ...z ostatniej chwili - czyli dzień później ;) Maciek mnie niepotrzebnie nastraszył. Lekka pikanteria... no właśnie - lekka. Następnym razem trochę więcej dorzucę papryczki :)