niedziela, 15 stycznia 2012

Piersi w sosie musztardowym


 Bardzo lubię musztardę. Szczególnie ostrą. Odkąd spróbowałam musztardy dijońskiej to już innej nie kupuję. Jedyna, jaka może jej dorównać, to ta, którą przywiozłam z Ukrainy - równie ostra - dobrze daje po garach ;)

Wiele razy myślałam o sosie musztardowym do mięsa, ale zawsze mi się wydawało, że będzie to coś skomplikowanego do zrobienia. Jednak w końcu zebrałam się na odwagę, zakasałam rękawy i okazało się, że to wcale a wcale nie jest trudne. Wręcz przeciwnie - banał jakich mało! Do tego dość dietetyczne jeśli tylko pominiemy śmietanę, której i tak jest mało. Sos i bez niej jest wyśmienity!


 Składniki:

  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 1 kubek (330 ml) wody lub bulionu
  • 4 porządne łyżeczki ostrej musztardy
  • 1 średnia cebulka
  • 2 łyżeczki suszonych warzywek
  • ewentualnie 2 łyżeczki śmietany 30%


Pierś po umyciu kroję w poprzek na cienkie kawałki, powiedzmy medaliony. Bardzo krótko obsmażam je na patelni, dosłownie po kilkanaście - kilkadziesiąt sekund z każdej strony i odkładam na bok.  Na tej samej patelni podsmażam następnie bardzo drobno pokrojoną cebulę i zalewam wrzącą wodą, do której dodałam suszone warzywka, ewentualnie bulionem. Dodaję musztardę i wszystko bardzo dokładnie mieszam. Pozostawiam na małym ogniu, aby sobie sos lekko bulgotał przez ok. 10 min, aż nieco zgęstnieje. Następnie wrzucam kurczaka i jeszcze duszę razem jakieś 5-10 min. Dodaję śmietanę i gotowe! :)




PS. Następnym razem być może zmiksuję cebulę z sosem, aby nadać mu jednolitą, aksamitną konsystencję.

sobota, 14 stycznia 2012

Miodowe babeczki urodzinowe




Dziś są urodziny mojego Brata. "Przyjęcie" za tydzień, ale pomyślałam, że jakiś mały "słodyczowy akcent" przydałby się mu
i dziś. Wstałam więc raniutko i zabrałam się za robienie babeczek. W drodze od łóżka do kuchni zmieniłam ze 4 razy koncepcję (na max. 5m drogi) i koniec końców wzięłam się do roboty.

Po zeszłotygodniowych kruchych miodowych ciasteczkach nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem odrobiny miodu i do babeczek - ten zapach! ten posmak! - naprawdę świetne! Dlatego też zastąpiłam część cukru właśnie miodem.



Składniki:

  • 1 3/4 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • Duża łyżka miodu
  • 1 1/2 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenie
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub łyżeczka cukru wanilinowego
  • 1 jajko

Nastawiamy piekarnik na 175 stopni.
Wszystkie składniki mieszamy. W wielu przepisach można znaleźć wzmiankę o mieszaniu najpierw suchych składników, osobno mokrych, a dopiero później wszystkiego razem. Prawdę mówiąc, nie wiem skąd to się wzięło. Nigdy tak nie robiłam, a babeczki zawsze wychodziły :)





Gęste ciasto przekładam do foremek. Piekę ok. 25 min. Wszystko zależy od ilości ciasta na jedną babeczkę, oczywiście. Są gotowe, kiedy brzegi lekko odchodzą od foremek.


Wszystkiego najlepszego, Filipku!



środa, 11 stycznia 2012

Pulpeciki z bazylią w sosie pomidorowym



Jakiś czas temu zamroziłam trochę mięsa mielonego na czarną godzinę czyli na moment, kiedy nie będzie mi się chciało gotować albo kiedy zamkną wszystkie sklepy. Dziś postanowiłam je wykorzystać, choć żadna z ww. sytuacji miejsca nie miała. Ale dawno nie jadłam pulpecików i tak sobie pomyślałam, że czas już najwyższy.



Pulpeciki kojarzą mi się głównie z okresem, kiedy byłam na diecie białkowej. Drobiowe pulpeciki w (ubogim) sosie pomidorowym to było coś, co jadłam wtedy z radością. Dziś postanowiłam zrobić nieco bogatszą wersję.


Składniki:

  • 200g mięsa mielonego
  • 1 cebula
  • 1/4 czerwonej papryki
  • Kilka gałązek bazylii
  • 1 jajko
  • 1 duży lub 2 małe ząbki czosnku
  • 4-5 łyżek otrębów
  • Przyprawy: sól, pieprz
Sos:
  • 0,5 l wody
  • słoiczek (200g) koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki śmietany
  • Przyprawy: suszone warzywka, sól, 1 łyżeczka przyprawy do pizzy, 1 łyżeczka słodkiej papryki, 1/3 łyżeczki cukru, szczypta chilli
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Pokrojone w drobną kostkę cebulę i paprykę lekko podsmażam. Dodaję do mięsa mielonego. Bazylię drobno szatkuję i wrzucam do miski z mięsem, następnie dodaję jajko, przeciśnięty przez praskę czosnek, otręby, solę i pieprzę na oko. Wszystko dokładnie mieszam i odstawiam na kilka minut.


W międzyczasie robię sos pomidorowy. Zagotowuję pół litra wody z przyprawami: solą, warzywkami, papryką, chilli, cukrem i przyprawą do pizzy. Dodaję koncentrat pomidorowy do smaku - ja lubię smak wyraźnie pomidorowy, więc dodaję cały słoiczek. Zostawiam na najmniejszym gazie na kilka minut. Dolewam śmietanę (u mnie była 30%, więc wlałam ją bez obawy, że mi się zwarzy), a pod sam koniec dolewam kilka łyżek zimnej wody, z którą wymieszałam wcześniej dokładnie łyżkę mąki ziemniaczanej. Gotuję jeszcze minutkę.



















Z masy mięsnej formuję kuleczki wielkości piłeczki ping-pongowej. Z tej ilości wyszło mi 15 takich pulpecików. Układam je w parowarze (może być zwykłe sitko czy durszlak położony na garnku z wrzącą wodą) i gotuję 12 min.

Polewam sosem i podaję. Najbardziej lubię pulpeciki z tłuczonymi ziemniakami :)


wtorek, 10 stycznia 2012

Czosnkowe bułeczki pomidorowe






Wiele z moich potraw powstaje z ... lenistwa. Tak, to prawda. Nie tylko upraszczam sobie dania, ale także gotuję czy piekę tylko dlatego, że nie chce mi się wychodzić z domu. Powiedzmy sobie szczerze: jeszcze gdyby było lato czy końcówka wiosny to może i by mi się chciało iść do sklepu po chleb. Ale teraz? Teraz to piekę bułki!

Składniki:

  • 2 szklanki mąki (żytniej razowej)
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 jajko
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy włoskiej/do pizzy/do spaghetti
  • 1/2 łyżeczka soli
  • 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta cukru

    Wszystkie składniki należy wymieszać, najlepiej rózgą (?) kuchenną. Ciasto jest na tyle gęste, że trzeba się trochę namęczyć rózgą, ale na tyle rzadkie, że urabianie w rękach odpada. Dzięki temu bułeczki mają ciekawy kształt - nie są typowymi gładkimi bułeczkami i bardzo fajnie wyglądają.





    Zanim zabrałam się za wyrabianie ciasta nastawiłam piekarnik na 200 stopni. Po wyrobieniu ciasta pozwoliłam mu nieco odpocząć, ok. 10 min. Z tej ilości ciasta wyszło mi 5 bułeczek (w sam raz na kolację i śniadanie), które nakładałam na blaszkę z folią za pomocą dwóch łyżek. Nadawałam im kształt w miarę podobny do okrągłego ;) Bułeczki piekłam 10 min w 200 stopniach, po czym skręciłam piekarnik na 180 i piekłam jeszcze kolejne 15 min.

    PS. Z dnia następnego... Bułeczki są nadal wilgotne i miękkie, nie zeschły się w ogóle. Do tego ważą swoje, dzięki czemu na długo pozostawiają uczucie sytości. 

    poniedziałek, 9 stycznia 2012

    Zapiekanka makaronowa z szynką i groszkiem



    Dziś jakoś na wszystko brakowało mi czasu. Może dlatego, że do pracy chodzę na drugą zmianę i choć kończę tylko godzinę później to już ten dzień ucieka. A jeszcze jakby człowiek chciał się wieczorem poruszać to już na nic nawet chwili nie zostaje ;) A jeść trzeba! :D



    Dlatego pomyślałam o szybkim daniu, które prawie że robi się samo. Podczas pakowania się na siłownię ugotowałam makaron, a po przyjściu potrzebowałam już tylko 5 min na przygotowanie.

    Składniki:

    • 200g makaronu
    • 2 cebule
    • ok. 200g wędliny (tu polędwica sopocka)
    • 1/2 czerwonej papryki
    • ok. 100g mrożonego groszku zielonego
    • ok. 100g sera żółtego
    • 200-250g śmietany
    • 1 jajko
    • Przyprawy: sól, pieprz, suszone warzywka, szczypta gałki muszkatołowej



    Makaron ugotowałam tak, aby był nieco bardziej twardy niż al dente - w zapiekance akurat dojdzie do siebie. Nie polecam wrzucać surowego - chyba że cały będzie pływał w jakimś sosie - inaczej nie dogotuje nam się do końca. Pokroiłam cebulę w większe piórka, powiedzmy ćwierćplasterki. Podsmażyłam z solą i suszonymi warzywkami. Dodałam pokrojone w kostkę szynkę i paprykę oraz groszek. W miseczce wymieszałam śmietanę z jajkiem i startym żółtym serem. Dodałam trochę soli, pieprzu i odrobinę gałki muszkatołowej. Wszystko wymieszałam z makaronem i włożyłam do naczynia żaroodpornego. Piekłam pod przykryciem ok. 25 min, a następnie bez ok. 10.